miszmasz

Post Dąbrowskiej

Pisałam Wam kiedyś o osiąganiu rzeczy niemożliwych. Jedną z nich było schudnięcie. Uznałam, że ostatnim etapem mojego rocznego pracowania nad utratą wagi (czeka mnie jeszcze praca nad sylwetką, więc to nie koniec) będzie post Dąbrowskiej. Jest to jedna z tych spraw, o których czytałam, myślałam, ale nigdy nie miałam odwagi zacząć. W podjęciu decyzji pomogła mi fantastyczna osoba – Gosia, która jest dietetykiem z zamiłowania i sama doświadczyła właściwości leczniczych odpowiedniego żywienia (można się z Gosią umówić na konsultacje). Pierwszy raz w chacie Gosia odwiedziła nas w czerwcu i od tego czasu uzależniliśmy się od najpyszniejszego śniadania – jaglanki (tego na poście brakuje mi najbardziej) i jemy zdecydowanie więcej warzyw i orzechów. Dziękujemy! Pierwsza wizyta Gosi nie tylko zmieniła nasz jadłospis, ale ubogaciła naszą rodzinę o cudowną przyjaźń.

Po co się odchudzać, gdy dziś wszyscy nam mówią, że mamy siebie akceptować właściwie bez krytycznie.

Zawsze dobrze czułam się we własnym ciele. Nie miałam kompleksów. Jestem też zdania, że nie ma znaczenie ile ważysz, ale jakim jesteś człowiekiem. Życie jest za krótkie, żeby się martwić dodatkowymi kilogramami. Jest tyle ważniejszych spraw np. zdrowie. Właśnie w zdrowym ciele zdrowy duch. Teraz gdy ważę 20 kg mniej niż rok temu, czuje się zdecydowanie zdrowsza i zdecydowanie bardziej kobieca. Jestem też silniejsza psychicznie. Czuje się wolna, bo nie muszę już zjeść czekolady. Odchudzenie to doskonała praca nad sobą.

To jest najlepsze podejście do odchudzania. Nie chodzi o utratę wagi, bo jestem brzydka i „nikt mnie nie kocha”. Jestem piękna i kochana i chce być zdrowsza fizycznie i psychicznie. Jestem wolna i silna i mogę zapanować nad apetytem. Chce się rozwijać i mogę podjąć się tej pracy nad własnym charakterem. Gdy podejdziemy do tego pozytywnie to będzie łatwiej. Odchudzanie zaczyna się w głowie.

Post Dąbrowskiej

To cześć mojej pracy nad sobą. Zawsze, gdy czytałam o tym poście, myślałam to nie dla mnie i nie dam rady. To mnie zdemotywowało. Ja nie dam rady? Schudłam już 15 kg, więc na pewno sobie poradzę.

Jest jeszcze jeden powód. Każdy kto się odchudzał to wie, że najłatwiejsze są pierwsze 2 kg. Analogicznie najtrudniejsze są 2 ostatnie kilogramy. Czułam, że jak chce dobić do 20 kg mniej muszę podjąć radykalne kroki. Udało się i jest 5 kg mniej. Niektórzy mają bardziej spektakularne efekty, ale ja jestem na końcu swojego odchudzania, gdzie każdy kg jest coraz trudniejszy do zrzucenia.

Próbowałam różnych diet i ta jest dla mnie najlepsza (chociaż to nie dieta odchudzająca, ale post leczniczy). Nie lubię trzymać się określonego jadłospisu. Na poście Dąbrowskiej jesz ile chcesz i co chcesz z grupy dozwolonych produktów: warzywa (bez ziemniaków, batatów, strączków), jabłka, cytryny, grejpfruty (+ niektóre źródła podają, że jagody w małych ilościach). Można te produkty piec, gotować, wyciskać soki, jeść na surowo. Można używać przypraw. To daje nam wiele możliwości i uczy kreatywności w kuchni. Na Internecie jest mnóstwo przepisów. U mnie hitem jest spaghetti z cukinii i marchewki z sosem z kalafiora i przecieru pomidorowego, krem z ogórka kiszonego i krem z buraków. Ratuje mnie też gotowane leczo – dziś zjadłam ze świeżym ogórkiem i pietruszką. To bardzo kolorowa dieta i smaczna.

Okazało się, że najbardziej brakuje mi jaglanki na śniadanie i, że kalafior jest dobry. Tęsknie trochę za olejami w sałatce, kawą, orzechami, serami i jajkiem. Nie brakuje mi mięsa, chleba i słodyczy.

Uwaga! Pierwsze 2 dni są najgorsze. Organizm oczyszcza się z toksyn i człowiek czuje się jak na kacu – senny i z bólem głowy. Warto przejść te pierwsze dni, bo potem jest już dobrze, a nawet podobno bardzo dobrze. Ja czuje się normalnie. Mam dużo energii, jeżdżę na rowerze, spotykam się ze znajomymi. Myślę, że to dlatego, że ogólnie jestem zdrowa i post nie miał mnie z czego leczyć. Chodziło bardziej o pracę nad sobą, schudnięcie i profilaktykę. Myślę, że 14 dni wystarczy. W poniedziałek jem na śniadanie jaglankę. Hura! Teraz wiem, że post Dąbrowskiej jest dla mnie i może będę go powtarzać.

Zauważyłam też jeszcze jeden objaw: zaczęłam zapamiętywać sny i pominę fakt, że w pierwsze dni śniło mi się jedzenie 😉 …

i trochę kolorów na koniec

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.