chata, miejsca

Agroturystyka – pomysł na życie, który u mnie swój początek miał w marzeniu o prowadzeniu schroniska górskiego. Były nawet poważne rozmowy i odłożone pieniądze na sam początek. Była nawet mała praktyka w schronisku z super gospodarzami, którzy odradzili mi prowadzenie miejsca, o którym myślałam. Teraz sami mają agroturystykę.

Z perspektywy czasu tak bardzo się cieszę, że nie podjęłam się tego szalonego pomysłu. Gdybym popełniła ten życiowy błąd to nie poznałabym Tomka, który na pewno nie zapędziłby się sam w Beskid Niski. Są też inne powody. Po pierwsze moją wspólniczką miała zostać osoba, która mnie kompletnie rozczarowała i która miała zupełnie inną wizję życia, a w szczególności sposób patrzenia na kasę. Po drugie nie chciałabym prowadzić schroniska górskiego.

Sama nigdy specjalnie nie przepadałam za schroniskami – kiepskie warunki, duże ceny, zwykle zmęczona i zniechęcona obsługa. Nie ma co się dziwić jak tyrasz całymi dniami na dzierżawę dla PTTK i ZUS… a turyści?? Czasem szkoda słów – roszczeniowi, narzekający… a czasem jest ich po prostu za dużo, albo za mało… Nie ma miejsca w dużym schronisku na rozmowy i poznawanie swoich „gości”.

Jest kilka schronisk, w których czuje się dobrze i chce tam wracać, ale wymienię tylko moje dwa ulubione: nad Smolnkiem (Bieszczady) i w Dolinie Roztoki (Tatry). Nie mogę też zapomnieć o Cyrli, o której myślę jako o dobrych sąsiadach, a nie jako o schronisku.

Schronisko nad Smolnikiem

Agroturystyka jest dla mnie doskonałym rozwiązaniem 🙂 …

  • w planach wyjazdowych, zaraz obok studenckiej bazy noclegowej (którą uwielbiam ponad wszystko)
  • w dalekich planach życiowych – ja jako gospodyni 😀

POWÓD 1 – goście!!!

W agroturystyce powinno nie być klientów, tylko goście w naszym domu.

Gdy myślę o swoich wyjazdowych planach i mam ochotę pobyć z kimś wartościowym to zwykle wybieram gospodarstwo agroturystyczne.

Mam takie piękne, cudowne miejsca na liście swoich ulubionych, gdzie najpiękniejsi są gospodarze! Bardziej niż dla wspaniałego wnętrza, górskich krajobrazów jadę tam do konkretnej osoby, na konkretne dyskusje.

Właśnie taką gospodynią chciałabym być, do której przyjeżdżają goście. Dzięki temu mimo mieszkania w lesie, „na zadupiu” nie będę czuła się samotna. Będę mogła częściej spotykać ludzi i prowadzić prawdziwe rozmowy.

W agroturystyce właśnie ten kontakt jest bardzo ważny. Niestety, są agroturystyki, gdzie nie chodzi o gości, ale o „miliony monet”… Każdy, kto prowadzi biznes wie jak ważne jest zarabianie… ale w każdym biznesie jest źle, gdy pieniądze przysłaniają pasje i innych ludzi. Pieniądze za dobrze wykonaną prace są niezbędne i każdy gospodarz musi mieć z czego utrzymać dom, rodzinę i gości. Jednak od razu da się wyczuć, kto zagląda nam tylko do portfela, a nie w serce. Przykład: pod Krakowem jest miejsce, gdzie gospodyni wychodzi tylko po to, aby wystawić Ci fakturę… bardzo miła i sympatyczna, gdy regulujesz należność i wcześniej przez telefon, gdy ustalasz wysoką cenę za pieczenie kruchego ciasta z dziećmi.

Na szczęście jest dużo więcej pozytywnych miejsce, gdzie przyjeżdżasz do gospodarzy, a zostawiasz przyjaciół.

Odsyłam Was do Jolinkowa. Jest to miejsce, które oprócz Pałoszówki odwiedzam najczęściej i zabieram tam sobie najbliższe osoby. O tym wszystkim przeczytacie tu (są też zdjęcia). Właśnie w ostatni weekend organizowałam u Joli wieczór panieński i jak zawsze było cudownie i tym razem bardziej twórczo, bo robiłyśmy swoje kosmetyki. To czas z Jolą i wspólne rozmowy zainspirowały mnie do napisania o swoim marzeniu o agroturystyce.

Zapraszam Was też do Chaty na Bucniku, Chaty nad Wisłokiem, Starej Farmy

POWÓD 2

Agroturystyka to jedyne takie miejsce noclegowe, gdzie goście przyjeżdżają do Twojego domu i życia i muszą to uszanować. W schronisku musisz być 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu… a w agroturystyce wtedy, gdy się umówisz. Goście powinni uszanować to, że chcesz wyjść do kościoła. Możesz ustalić sobie urlop nawet w lipcu i zamknąć dom i jechać na bazę namiotową. Nie jest to takie proste, ale teoretycznie możesz 😀 .

Prowadzenie agroturystyki to nie jest praca, to jest sposób na życie…

bardzo trudny i nie dla każdego, bo tu nie ma rozdzielenia na to co jest pracą, a co czasem wolnym… co jest domowym obowiązkiem, a zobowiązaniem wobec innych…

A na koniec musi być kot 🙂 to taka nagroda, że doczytaliście do końca i zagadka: Gdzie mieszka ta piękna kotka?? 😀

miłość

Dziś będzie o kobietach na Dzień Kobiet. Może powinien napisać ten wpis mężczyzna? Będzie jednak o kobietach na Dzień Kobiet przez kobietę 🙂 i przez to będzie jednostronnie.

Podziwiam kobiety… Czasem nie mogę się przestać dziwić. A może przykład:

Ona – właścicielka firmy, mama dwójki dzieci i zadbana żona

Jedziemy autem. On wciśnięty z tyłu między dzieci, ona prowadzi samochód. Do niego dzwoni Pani z banku i rozmawia z nim o jego sprawach, ale on daje telefon jej, bo to ona wie…

Nie mogę przestać dziwić się ile potrafią ogarnąć kobiety…

ale… zapomniałam o wstępie

Ten świat jest tak cudownie zrobiony, że kobieta i mężczyzna się uzupełniają i są sobie wzajemnie potrzebni i równi – tu nie ma lepszych i gorszych. Kropka, bo dla mnie to taki aksjomat i nie będę się rozpisywać.

Podziwiam kobiety za upór, siłę i mądrość.

Podziwiam je za to, że potrafią łączyć bycie mamą, żoną i bizneswomen. Jestem również pełna uznania dla kobiet, które pełnią jedną z tych ról. Tak pięknie potrafimy wypełniać swoje powołania.

Ostatnio słuchałam o. Szustaka, który pięknie mówił o kobietach i ich roli (posłuchajcie, tylko dla Pań!). Kobiety prowadzą do Boga, do zbawienia. Myślę, że to jest właśnie najważniejsza nasza rola. W każdej funkcji, którą spełniamy, mamy prowadzić do Boga jako mamy, żony, przyjaciółki. To my musimy dbać o niebo dla naszych mężów i dzieci. Oczywiście mamy moc, żeby to kompletnie zniszczyć.

Nienawidzę kobiet za ich nienawiść.

My potrafimy mocno odczuwać i czasem nie potrafimy kierować emocjami. Krzywdzimy się nawzajem i porównujemy.

Przykład: macierzyństwo

Poczytajcie blogi o macierzyństwie i komentarze – włos się jeży!!!

Która urodziła więcej, która może nazywać się matką, a która nie, która miała cięższy i dłuższy poród, która urodziła przez cc (to już nie kobieta wg. niektórych Pań), która dłużej karmiła piersią, która wcale nie karmiła, która daje Gerbreki i sok z cukrem, która kupiła wolnoobrotową sokowirówkę za 5 tys. zł, która posłała dziecko do żłobka, która siedzi z dzieckiem w domu, która całuje stopki, a która nie… która wcale nie jest mamą

Jednak nie czytajcie!

Każda mama wie co jest najlepsze dla jej dziecka i każda mama jest w innej sytuacji rodzinnej, finansowej i psychicznej i daje ile może sobie, mężowi i dziecku. To też powinien być aksjomat.

Są złe matki, bo nie potrafią, bo same są zagubione, bo same nie zaznały miłości… a nie dlatego, że są po prostu złe i trzeba je zrównać z błotem. Może trzeba popatrzeć szerzej, a nie krytykować i pisać, że ja jestem lepsza.

Są kobiety, które nie są matkami z własnego wyboru lub z wyboru losu. Im też należy się szacunek. Brak powołania lub możliwości do bycia mamą nie jest powodem do powątpiewania w czyjąś kobiecość.

Są kobiety, które realizują się w domu tzw. „kury domowe”. One też są pełnowartościowe i odwalają kawał dobrej roboty… chociaż dzisiejszy świat przelicza nas na pieniądze, a taka kobieta bezpośrednio nie podnosi dochodu gospodarstwa domowego. Popatrz szerzej – pośrednio jak najbardziej tak, bo nie potrzebujesz opiekunki do dziecka, sprzątaczki, kucharki itd… Dom jest czysty, dzieci szczęśliwe, tylko ona czasem zmęczona i niedowartościowana i szara… dlaczego?

Ja teraz też jestem kobietą, która siedzi w domu… i mój mąż wraca do mnie z niedoczekaniem i uśmiechem na twarzy z pracy.

Każda kobieta jest inna i każda wspaniała.

Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma brzydkich kobiet, są tylko niekochane. A ja dopowiem, że są niekochane przez siebie. To jest nasza tajemnica, siła i mądrość: miłość. To jest nasza kobiecość. Ale żeby pokochać świat, mężczyznę, dzieci, w pierwszej kolejności trzeba pokochać siebie! Kochane, w końcu stworzył nas Bóg, a On tworzy tylko to co piękne i dobre!

Czasem sobie to utrudniamy same i sobie nawzajem… odsyłam wyżej.

Z okazji Dnia Kobiet życzę Wam miłości do samych siebie! Wtedy wszystko będzie na swoim miejscu!

I na sam koniec jeszcze raz:

Kobiecość to miłość!

chata

My i chata – Justyna i Tomek

Jesteśmy mieszczuchami, którzy próbują z różnymi efektami żyć w górach… na razie na 1/10 etatu. Naszym wielkim marzeniem jest kiedyś na stałe mieszkać w górach. Nie lubimy samotności, więc chcielibyśmy zaprosić do naszego życia w górach gości i przyjaciół. Choć jak każde zdrowe małżeństwo lubimy się czasem „pokokosić” we własnym towarzystwie 😉 .

Jesteśmy też rodzicami Hanki…

Chata

Chata lubi gości! Zasada jest taka, że może nas odwiedzić prawie każdy. Napisałam prawie, bo nie każdy będzie chciał. Warunki w Pałoszówce nie są luksusowe, a nawet nie są schroniskowe. Z racji rozmiarów w chacie nie ma za bardzo prywatność (jest ogromy las wokół, gdzie można się zaszyć). Śpimy na poddaszu na trzech dostępnych łóżkach lub podłodze. Jest też salon, gdzie nocujemy my i osoby, które z jakiś powodów nie mogą na górze lub tam się nie mieszczą. W chacie jest dostępne łóżeczko turystyczne dla niemowlaka.

Jest mała kuchnia, gdzie wszyscy razem gotują i sprzątają (są w niej wszystkie niezbędne sprzęty i naczynia). W łazience ta zasada nie obowiązuje i każdy może, na nawet powinien z niej korzystać sam lub w parze. Łazienka na zimę zamienia się w Syberię, a lato w miejsce, gdzie można zaznać przyjemnego chłodu.

Jest też taras (bez barierek zabezpieczających dla dzieci), który latem zamienia się w jadalnie albo miejsce do relaksu.

jak widać nie tylko latem, jesienią też sprawdza się jako miejsce do spania… ale ja uwielbiam czuć chłód na twarzy

W chacie jest prąd i woda (zakręcana na zimę). Nie ma Internetu, ale za to są problemy z zasięgiem, więc na telefonie też nie ma :P.

Aby przyjechać do chaty trzeba się upewnić czy jesteśmy i się zapowiedzieć (będzie to szczególnie ważne w sezonie letni 2018, bo pewna osoba na pewno trochę przytrzyma nas w mieście). W chacie nie jako jesteście trochę skazani na nasze towarzystwo i na pewne prace domowe np. pomoc w przygotowaniu ogniska, umycie naczyń, zabawę z Hanką…

Nie mamy cennika, bo nie popieramy opłat za nocleg itp… ale można nas wesprzeć i wrzucić pieniążka do skarbonki sowy, która zbiera na remont chaty.

Co można u nas robić?

  • Odpoczywać i spać, nawet po południu;
  • Czytać książki – mam już małą biblioteczkę z książkami o tematyce górskiej i przyrodniczej;
  • Wyżywać się artystycznie – latem 2017 królował decoupage (efekty widać w chacie). Jestem otwarta na wszelkie plastyczne, techniczne pomysły;
  • COŚ DLA KOBIET: kule, mydła, peelingi – trzeba tylko zapowiedzieć wcześniej co chcesz robić;
  • COŚ DLA MĘŻCZYZNY: męskie wyzwania – np. rąbanie drewna w sam raz dla korpoludków, spacer po wodę do źródła Św. Kingi w sam raz dla leniuchów lub pracujących nad swoją sylwetką;
  • Zbierać zioła, kwiaty, owoce leśne, grzyby, kamienie (przydadzą się do ogródka), gotować potrawy z darów lasu;
  • Chodzić na spacer, wędrówki, wyrypy;
  • Siedzieć przy ognisku, śpiewać, rozmawiać;
  • Oglądać wschody i zachody słońca z przełęczy;
  • Leżeć na trawie;
  • Chodzić na pyszne obiady do sąsiadów, czyli na Cyrlę;
  • a gdy będzie potrzeba przekonania się, że wcale nie tęsknimy za miastem można do niego pojechać np. do Krynicy. Naprawdę człowiek szybko wraca do lasu.
Zajęcia wieczorne w domu 😀
i zajęcia wieczorne na przełęczy, czyli wygibasy na trawie

Chatkowe ABC

Pałoszówka to chata dla przyjaciół i strudzonych wędrowców

A szczególnie dla tych, którzy potrafią docenić jej piękno, górską lokalizację i czyste powietrze

Ładnie dziękujemy, tym którzy dbają o porządek i klimat chaty

Ognisko rozpalamy w miejscu wyznaczonym i używamy do niego drewna z lasu

Smutki i śmieci zabieramy ze sobą

Zbieramy na remont chaty, jeśli chcesz nam pomóc wrzuć pieniążka do sowy

Ósma zasada będzie najważniejsza

W chacie obowiązuje dobry humor, współpraca i współodpowiedzialność – razem sprzątamy, gotujemy, jemy i relaksujemy się

Kłótnie, bójki, niepotrzebnie wylane łzy są zabronione

A my (Justyna, Tomek, Hania) życzymy cudownych chwil w Pałoszówce!