miłość

Poświęcenie, czy wybór – wpis walentynkowy

Wpis powinien powstać wczoraj, bo będzie trochę o miłości… tylko troszkę. Zawsze piszę o miłości, bo ona zawiera się we wszystkim. Dziś będzie o poświęceniu. Według słownika języka polskiego poświęcić się oznacza „zrezygnować z czegoś dla czyjegoś dobra, dla jakiejś sprawy” – brzmi strasznie, ale w tym samym słowniku jest jeszcze kilka definicji i ta, która najbardziej mi się podoba to: „wybrać sobie coś jako zawód lub cel życia”. Najczęściej jednak poświęcenie odczytujemy według pierwszego znaczenia. Nie lubimy tego słowa, bo kojarzy nam się z brakiem czegoś, z wyrzeczeniem.

W dobrym życiu nie ma miejsca na takie poświęcenie. W miłości jest wybór.

Jakie to przykre, gdy matka mówi do swoich dzieci, że się im poświęciła. Zrezygnowała z kariery, by  być przy rodzinie. I często te słowa padają w formie wyrzutów: ja się Wam/Tobie oddałam, a Wy/Ty tak mnie traktujesz i wybierasz inną drogę… Tak samo jest w wielu innych sprawach. Ja tyle z siebie daję w pracy, rezygnuję z bycia w domu, a tu nie ma podwyżki i nikt mnie nie szanuję. Tak na prawdę nikt nas nie prosi o poświęcenie. Pamiętam jak odchodziłam z harcerstwa. Jednym z powodów było to, że nie umiałam sprostać wymaganiom mojej drużynowej, która poświęciła się dla ZHR. Ona chciała, żebym ja zrobiła to samo, doceniła jej pracę i to, że harcerstwo jest dla niej najważniejsze. Ja miałam inne plany, drużyna miała być dla mnie ważnym dodatkiem i nie chciałam się poświęcać harcerkom, które nigdy o to nie prosiły i tego nie potrzebowały.

W miłości zawsze jest wybór.

W życiu zawsze trzeba wybrać jakiś szlak. Nie da się iść dwiema drogami. Ja wybrałam rodzinę , domowe ciepło i chatę w górach.

O poświęceniu można mówić, gdy jest przymus, trudna sytuacja. W miłości zawsze będzie poświęcenie, bo zawsze będzie jakiś kryzys. W ciężkiej sytuacji finansowej, ktoś musi się poświecić i wziąć dodatkową pracę. Gdy przychodzi choroba, ktoś musi z czegoś zrezygnować. Wybór jednak jest zawsze, bo w każdej chwili możesz zniknąć, odejść… i w tym miejscu chroni nas miłość i sprawia, że poświęcenie nie jest takie złe.

Gdy patrzę na swoje życie to widzę w nim same wybory*, nie było tam miejsca na poświęcenia. Z czasem widzę, że tam gdzie wydało mi się, że z czegoś rezygnuję, bo tak trzeba, tak naprawdę zawsze było, bo tak chciałam. Teraz jestem na dobrej drodze, o której wyborze zdecydowałam sama, bez przymusu i poświęcania czegoś innego.

My na początku naszej drogi… Bieszczady, maj 2013

Życzę Wam w dzień po Walentynkach, żeby w Waszym życiu zawsze były mądre wybory, a nie przykre poświęcenia…

*jest wyjątek: kot… posiadanie kota poświęciłam dla Tomka, ale to naprawdę nieważne. Piszę to, żeby Tomek wiedział :D, bo może kiedyś zmieni zdanie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *