chata

Czasami ktoś kto ma ochotę nas odwiedzić pyta mnie co potrzebujemy do chaty… W chacie właściwie wszystko jest. Oczywiście przyjeżdżając do nas trzeba się zapatrzeć w jakiś zapas jedzenia, czasem przyda się jak ktoś przywiezie płyn do mycia naczyń, proszek, papier (ale o tych potrzebach mówię na bieżąco). Jak ja już wejdę tam z Hanką to wyjście do sklepu jest dla mnie prawdziwą wyprawą i na szczęście jeszcze nie miałam okazji odbyć takiej wędrówki :).
Znalazłam na Internecie piękne książki dla dzieci, które bardzo pasują do lasu i chaty. Jeśli ktoś z Was chciałby do chaty coś przywieść lub czymś nas, Hankę obdarować to chętnie przygarnę leśne książeczki, a konkretnie:
– „W lesie”, Christine Henkel
– „Rok w lesie”, Emilia Dziubak. JUŻ MAMY OD BABCI BASI 🙂 jest cudowna! Ja nie mogę się od niej oderwać
– „Pikotek chce być odkryty”,  Tomasz Samojlik
Może ktoś z Was ma stare książeczki o lesie 🙂 – też przyjmę.
Myślę o cudownych spacerach po lesie z Hanką i innymi dziećmi. Książki o lesie zostaną w chacie i będą służyć wszystkim małym i większym naszym gościom.
W końcu Pałoszówka to chata w lesie:) i w ten sposób płynnie przejdę do drugiej części wpisu. Chce Wam przedstawić nasze logo, które wymyśliła Magda Cudziło, a w komputerze przygotowała moja siostra Kasia Kuciel.
Model
Model
Nazwa Pałoszówka nawiązuje do naszego nazwiska, a drzewo i sowa do lasu, w którym znajduje się chata.
Dlaczego sowa? Chata musi mieć jakieś zwierze. W Jolinkowie jest koza, w Chacie nad Wisłokiem kot. W naszym lesie na pewno mieszka sowa – słychać ją czasem w nocy. A dla bardziej spostrzegawczych sówka też znajduje się w nazwie PałoSzÓWKA 🙂 … Sowa będzie naszą chatową maskotką.
Kształt naszego logo to zasługa Magdy, drzewo też 🙂
Mój pierwszy pomysł to była dziupla:
12509822_1213858178642797_982060073501070248_n
Wracając do kształtu to musiałabym zapytać Magdy dlaczego taki (zapewne względy artystyczne) i wszelkie podobieństwo do naszywki 70 Szczepu Puszczy ZHR jest przypadkowe, ale bardzo miłe:). Puszcza i nasza Pałoszówka tak naprawdę mają wiele wspólnego: idea życia w lesie, w zgodzie z puszczą i … mam nadzieje, że kiedyś uda mi się stworzyć coś co bardzo Wam przybliży, a niektórym przypomni życie na obozie. Zamiłowania do lasu nauczyli mnie rodzice i Puszcza 🙂 .
Ze łzami w oczach wspominam Puszczę i to dzięki niej mój dom jest teraz w lesie, a nie w mieście.
PS: Dla tych, którzy nigdy nie byli w Puszczy:
10417748_208168486182320_814632112706930117_n
UWAGA! zdjęcie ukradłam z profilu na FB 70 Szczepu Puszcza, ale mam nadzieje, że nikt z tego powodu nie będzie zły…

 

chata

Dziś pojechaliśmy do chaty z nastawieniem na pracującą sobotę…
Hanka chora w domu z babcią, więc musieliśmy wrócić tego samego dnia. Takie jednodniowe wyjazdy są trudne, bo jest mało czasu i ciężko zabrać się do pracy. Dlatego pracująca sobota zrobiła się prawie pracującą sobotą. W realizacji planu, którym było skoszenie trawy, plewienie, zbieranie porzeczek, przeszkodził nam deszcz, a raczej wielka burza.
DSC03008
Deszcz też jest dobry, nie tylko dla roślin i zwierząt, dał nam godzinkę czasu na leżenie na poddaszu na łóżku i słuchanie dudnienia kropli wody o dach. Łatwo domyśleć się czym kończy się taka melodia – spaniem jak dziecko. Spanie w chacie to najcudowniejszy odpoczynek. Deszcz się przydaje – można bezkarnie wykorzystać go jako pretekst do nic nie robienia :).
Po burzy zawsze wychodzi słońce i świat staje się piękniejszy.

DSC03024

 DSC03028
Po deszczu udało mi się też zebrać trochę porzeczek i poziomek dla chorej Hani. Tomek wygrał kolejną rundę z sumakiem 🙂 – takie dość uparte drzewo.

DSC03030

DSC03033
Z dobrych rzeczy z dzisiejszego dnia to postanowiliśmy sprawdzić kolejną drogę dojścia do chaty: niebieski szlak gminny.
DSC03050
niebieski szlak gminny
DSC03044
nasza najbliższa sąsiadka – ten widok zawsze mnie cieszy jak wchodzę pod górę 🙂
DSC03059
Głębokie
DSC03060
dolina Popradu
Mimo deszczu to był udany dzień. Tęsknie za chatą :).
Trzymajcie kciuki za Hankę, żeby wyzdrowiała i w środę mogła pojechać z mamą do Pałoszówki.

 

chata

Pałoszówka to chata dla przyjaciół.
Właśnie wróciłam z parapetówki, którą zorganizowaliśmy w chacie i mam jedną myśl w głowie: STÓŁ. Zawsze marzyłam o wielkim, drewnianym stole z wazonem kwiatów, zastawą z Bolesławca, na tarasie i w słońcu. Przy tym stole siedzą moi przyjaciele, jest głośno, wszyscy coś mówią, uśmiechają się i śmieją…
Dziś mam taki stół i nie jest to jeszcze ten stół z moich wizji (na tym leżą niedopasowane talerze, kubki każdy inny, nie ma kwiatów), ale to nie ważne. Ważne jest to, że mam takie miejsce i takich ludzi, którzy śmieją się, jedzą, rozmawiają przy naszym stole.
Dziękuję!
DSC01581
DSC01578

DSC01549

chata

Wspaniale spełnia się marzenia w lesie, w górach i z super ludźmi. W ten weekend właśnie to zrobiłam: moje kolejne marzenie zostało zrealizowane.
Kupując chatę cały czas tłumaczyłam sobie i Tomkowi, że to jeszcze nie czas, że chata jeszcze nie nadaje się na warsztaty, zajęcia i na zorganizowane pobyty. A mam już za sobą dwie grupy, a jest kwiecień (od zakupu Pałoszówki minęły 3 miesiące, a my byliśmy w chacie tylko kilka razy).

DSC01238

W ten weekend w swoim domu gościłam kobiety. Uwielbiam babskie wyjazdy i myślę, że ten kto mówi, że baby nie dogadują się i nie umieją współpracować jest w dużym błędzie.
Opowiem Wam o tym cudownym czasie.
Zabawę zaczęłyśmy w piątek:
– ja z Kasią od wnoszenia zakupów, od rozwalenia drzwi, w czym pomógł nam niezastąpiony Pan Józef (już  naprawione), od zapowietrzenia pompy, od zobaczenia za oknem opadu śniegu … zaczęło się nieciekawie
– dziewczyny też od wnoszenia zakupów i chodzenia po górach po zmroku – początek z emocjami:)
Jednak gdy siadłyśmy przy kolacji wszystkie strachy, stresy, zmęczenie odeszło i siedziałyśmy przy winie do 4 rano.
Sobota przywitała nas piękną, wiosenną pogodą, więc po śniadaniu poszłyśmy w góry.
DSC01222
i takie wiosenne cuda też były 🙂
DSC01236
na Głównym Szlaku Beskidzkim
DSC01244
takie widoki
DSC01255
i taki las
Z powodu późnego śniadania i rozleniwiającego słońca nie zrobiłyśmy zaplanowanej trasy. Dalszego wędrowania zrzekłyśmy się na rzecz szybszego powrotu i przystanku w schronisku Cyrla (nasi sąsiedzi) na pyszne jedzenie i piwo.
DSC01263
chillout pod schroniskiem i pyszny obiad
DSC01276
siostrzane foto – Ola i Ania
DSC01277
Ania, Róża i Ola
DSC01293
prawie wszystkie…

Po powrocie część z nas musiała odpocząć, ale niektóre dalej rozsadzała energia… Co widać na zdjęciach

DSC01311
panienka z okienka 🙂
DSC01328
małe/wielkie zwycięstwo Martyny
DSC01297
Zdjęcie się rozmazało, ale Bajer i Magda uratowały dom i jego mieszkańców przed zadymieniem i zaczadzeniem, więc dowód w formie zdjęcia musi być!!! DZIĘKUJĘ!!!

Po pracach remontowo – domowych przyszedł czas na:

DSC01338
na sodę oczyszczoną, czyli pastę do zębów właśnie z sody, oleju kokosowego, ksylitolu i olejku mentolowego (już gotowa pasta na pierwszym planie w słoiczku)
DSC01346
pierwsze ognisko

A niedziela minęła tak:

DSC01353
przygotowanie śniadania
DSC01359
efekty – dżastowa owsianka w wersji full wypas

DSC01366

DSC01369
grzanki z pieca muszą być
DSC01393
mydlane warsztaty

DSC01398

DSC01405

DSC01407

DSC01484
efekt naszej pracy: cudownie pachnące i pięknie wyglądające mydełka
DSC01491
morskie, mydlane opowieści
Na koniec wyjazdu zrobiłyśmy pierogi lepsze niż … te dzień wcześniej 🙂 :). Wspólne gotowanie jest super! 🙂 Zabrakło nam mąki, ale poradziłyśmy sobie bez, a jak to już nasza kobieca tajemnica.
DSC01435
Ania z wałkiem
DSC01452
lepimy
DSC01483
przy 115 przestałyśmy liczyć

 

DSC01498
efekt wspólnej pracy
DSC01497
tym razem przysłowie „Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść” nie sprawdziło się

Czas wracać do domu…

DSC01513
przed Pałoszówką
DSC01516
DSC01527
Paulina (Szop) i Martyna – czyli już nie małe i nie moje harcerki 🙂 ale w sercu zawsze zostaje
 DSC01544

Działo się 🙂
Jestem bardzo zadowolona z wyjazdu. Mam wiele do napisania jeszcze, ale stwierdziłam, że dzisiejszy wpis będzie przede wszystkim wizualny:).
Dziękuję wszystkim dziewczynom za stworzenie wspaniałego klimatu, ze wiele miłych słów i za odwagę, by przyjechać do lasu i wejść do chaty po ciemku!! 🙂
Dziękuję Kasi Bajer za wszystko i Magdzie za zdjęcia i przyprowadzenie całej grupy!
Mam nadzieje, że będziemy to często powtarzać…

chata, miszmasz

Po świątecznym siedzeniu, jedzeniu, piciu… przydałoby się pomyśleć i ruszyć 🙂

Dziś cały dzień myślę o ks. Janie Kaczkowskim, który zmarł w poniedziałek wielkanocny – siedzi mi w głowie ta jego śmierć i piękne życie, o którym akurat rozmawialiśmy w sobotę 2 dni przed jego odejściem. Wiem, że to nie ma związku z chatą i z tym o czym będę pisać, a może ma, bo jednym z głównych przesłań tego księdza jest życie w pełni i ze smakiem… Poczytajcie o nim. Już drugi post z duchownym i to z rzędu :). Zostawiając ks. Jana zacytuje jego życiowe motto: „Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje”. Z tymi słowami zaczynamy: …
Również dziś przygotowuje się do babskiego wyjazdu w piątek. Chciałabym, aby było on początkiem kobiecych wypraw, o których zawsze marzyłam – SPEŁNIAM KOLEJNE MARZENIE, HURA!!!.
W chacie można robić wiele rzeczy, ale dziś napiszę tylko o tych, które czekają mnie w weekend:
  • RELAKSOWANIE 🙂 to można robić wszędzie, ale w lesie to wychodzi najlepiej, bo drzewa popoprawiają samopoczucie, pomagają zwalczyć stres i uspokajają.
przytulanie drzewa
przytulanie drzewa 🙂
  • CHODZENIE PO GÓRACH 🙂 mamy do zrobienia trasę, którą częściowo robiłam x lat temu (nie pamiętam), więc opiszę ją jak wrócę ze zdjęciami na świeżo…

 

DSC00780

 

  • CHATKOWE SPA … będą peelingi, mydełka, olejki, zapachy i więcej nie zdradzę 🙂
  • JEDZENIE PYSZNOŚCI przy wspólnym stole. Dziś tak niewiele mamy czasu na wspólne posiłki i rozmowy przy stole, a jest to niezwykle ważne (kiedyś to na pewno będzie tematem jakiegoś posta). Marzy mi się w Pałoszówce ogromna jadalnia z ogromnym stołem. Teraz będzie trochę ciasno, ale przytulnie.
  • WSPÓLNE GOTOWANIE to jednoczy jeszcze bardziej niż jedzenie. W niedziele czeka nas wspólne lepienie pierogów. Wybrałam pierogi, bo ten obszar Beskidu Sądeckiego właśnie z tej potrawy słynie. Pierogi z okolic Łomnicy i Rytra tradycyjnie charakteryzują się wielkością… podobno gdy taki pieróg spadnie z kuchni to potrafi kwokę z kurczętami zabić. My jednak postawimy na różnorodność i jakość, a nie na wielkość.
  • SIEDZENIE PRZY OGNISKU – uwielbiam 🙂 to kojarzy mi się z harcerstwem, bazami namiotowymi, śpiewaniem, gitarą, przyjaciółmi, ciepłem…
549490_489728931055729_809662758_n
  • … i wiele niespodzianek, bo jak na razie każdy wyjazd do chaty wiąże się z ciągłymi niespodziankami.

Najwspanialsze jest to, że spędzę trzy dni w chacie i właściwie nie będzie okazji do schodzenia do cywilizacji… Chciałabym, aby wyjazd był idealny i trochę się stresuję. W sumie jadę z taką ekipą, że nie mam co się bać 🙂 🙂 NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ

chata

W chacie mieliśmy pierwszych gości – Tradi Winter Camp. Mimo deszczu i niesprzyjającej wędrowaniu aury przybyło 18 osób. Okazało się, że Pałoszówka jest dużo bardziej pojemna niż nam się wydawało i każdy znalazł dla siebie odpowiednio dużo miejsca. Ciepłej wody do mycia też wystarczyło :).

DSC_5956

Dzięki grupie ze zdjęcia nasza przygoda z turystami rozpoczęła się w najlepszy i najpiękniejszy sposób – Mszą Św. Dla mnie osobiście była to niezwykła Msza Św., bo w naszej chacie 🙂 i w języku łacińskim – była to Msza Trydencka.

DSC_5891

Zaczęliśmy też od suszenia butów i ciepłej herbaty dla każdego – kubków wystarczyło :).

DSC_5950

Do tradycji chyba też przejdą proziaki…

DSC_5916

Niezastąpiony Bajerek jak zwykle przy piecu

DSC_5915

i jest też szef grupy Tomek z plackiem 🙂

DSC_5921

i tata Marek z siostrą Kasią 🙂

DSC_5923

Jestem już bardzo zmęczona, bo siedzieliśmy w nocy do 4 rano i bardzo szczęśliwa, bo:

  • udało nam się stworzyć klimat
  • myślę, że każdy czuł się w chacie dobrze, a niektórzy nawet bardzo 🙂 a przecież to jest najważniejsze
  • dla każdego wystarczyło herbaty i placków
  • wszyscy się pomieścili:
DSC_5908

 

DSC_5952
  • przez cały czas było ciepło 🙂 – poparzcie na gołe nogi na zdjęciu 🙂
  • udało się podłączyć pompę i ciepła woda była dla każdego
  • trudno było się pożegnać, a jeszcze trudniej wyjść z chaty i wrócić do Krakowa…

A teraz najważniejsze podziękowania.
Dziękuję:
– Grzesiowi Szarkowi za przyprowadzenie grupy 🙂 i zdjęcia
– Hanii Szarek, której z nami nie było, ale ona wpadła na pomysł spania u nas
– Kasi Bajer za to, że jest mają prawą ręką i za obsługę pieca
– tacie za przywiezienie do chaty i fachowe oko
– siostrze za pokazanie grupie drogi do chaty i pomoc
– chłopakom za rąbanie drewna i przyniesienie pompy.

Jeszcze kilka zdjęć:

DSC_5940
DSC_5870
DSC_5954

 

chata

Dziś tłusty czwartek, więc trzeba napisać coś o jedzeniu!
Jednak ja nie będę się dziś chwalić swoimi wypiekami (to muszę dopracować) i ilością skonsumowanych pączków (w tym roku zjadłam mniej niż statystyczny Polak, ale Tomasz nadrobił za mnie).
Opowiem o piecu.
Jest takie schronisko w Bieszczadach – moje ulubione, do którego trafiłam właśnie przez piec. Szukając warsztatów dla dzieci z pieczenie chleba znalazłam zdjęcie pieca, w którym się zakochałam. Uznałam, że miejsce gdzie się on znajduje musi być niesamowite i koniecznie muszę tam jechać. Pojechałam i okazało się, że jest to jedno z piękniejszych schronisk, a piec stał się moim marzeniem. Zrozumiałam, że piec nie tylko daje ciepło i możliwość gotowania, ale jest sercem i duszą domu. Gromadzi wokół siebie przyjaciół, jest świadkiem rozmów, wyznań, kłótni, planów i jest najważniejszym miejscem w chacie.
Dziś jestem szczęśliwą posiadaczką pieca z prawdziwym ogniem i blachą, na której mogę piec placki i zapiekanki, na której stoją stare garnki pełne wody…  Nie jest to mój wymarzony gliniany piec z zapieckiem, z miejscem do robienia chleba i pizzy, ale od czegoś trzeba zacząć…

 

piec4

 

IMG_3163

 

IMG_3216

 

IMG_3223
same placki
IMG_3190

 

piec

 

chata

Pierwszy weekend w chacie i już wiemy jak jest wiosną…

DSC00928.JPGDSC00933.JPG
g%25C5%2582%25C3%25B3g2.jpg

i zimą…

IMG_3328.JPG

 

sniezyca2

Pierwszy weekend w chacie i pierwszy obiad (wstyd się przyznać, ale nie robiony przez nas 😛 – pierwszy obiad w Pałoszówce zrobili goście, a właściwie przyjaciele chaty)… Pierwsze porządki też zrobili, ale razem z nami.

obiad2.jpg

i kolacja… tym razem ja ugniatałam placki

placki1.jpg

Pierwszy prezent od ATOTO:

IMG_3296.JPG

Pierwszy spacer do sąsiadów, czyli na Cyrle:

DSC00927

 

DSC00930

i wiele innych pierwszych razów…

gospodarz

Dziękuję za wspaniały weekend gospodarzowi, czyli mojemu mężowi Tomaszowi i naszym przyjaciołom: Kasi, Bajerowi, Magdzie i Piotrowi 🙂

chata

Będzie to blog o podróży, ale nie o zdobywaniu ośmiotysięczników, przemierzaniu puszczy, pustyni czy tajgi, pokonywaniu wielu tysięcy kilometrów, by poznać ludzi i ich zwyczaje na drugim końcu świata.
Chciałabym pisać o naszej podróży życia. Punktem startowym jest miasto, a naszym celem – dom w górach. Nie wiem ile będzie trwała podróż i ile czeka nas pracy, to pewnie nigdy się nie kończy.
Dziś zrobiliśmy pierwszy, wielki krok – kupiliśmy dom w górach. Mamy wielu przyjaciół, którzy zrobili to przed nami i mieli odwagę spakować rzeczy i w krótkim czasie pokonać drogę między miastem, a naturą, wsią i górami. My należymy to tej grupy, która chce i ma pomysł, ale boi się i ma mnóstwo wymówek, żeby zostać w mieście. Dlatego będzie to długa podróży i liczę na Wasze towarzystwo.
DSC00773.JPG