ludzie

Miało być o pechowej 13, ale zaczynając pisać wróciłam do czasów 10 lat temu…

Dziś piątek – 13 stycznia 2016, więc skorzystam z okazji i złożę Anecie życzenia z okazji okrągłych urodzin: Aneta, życzę Ci abyś każdego dnia swojego życia czułą, że to co robisz jest tym do czego zostałaś stworzona, abyś była szczęśliwa, a powodem tego szczęścia było po prostu życie! Czy Ty wiesz, że poznałyśmy się już ponad 10 lat temu?

Właśnie przeglądam nasze zdjęcia i dużo tego było… już zapomniałam ile razem przeżyłyśmy. Wspólne wspominania pokrył kurz dnia codziennego, w którym każda ma swoje życie, swoje sprawy i teraz widujemy się kilka razy w roku. Mam kilka takich bliskich koleżanek, z którymi łączy mnie wspólna przeszłość i kilka rozmów i chwil w teraźniejszości. Te osoby zawsze są w moim sercu i wiem, że żadna z nich nie zdziwi się jak zadzwonię po miesiącach nieodzywania.

Z Anetą, która ma dziś urodziny – terenówki, 1 rok studiów, 06.2007 r. – Karkonosze
Beskid Żywicki – wyjazd sylwestrowy do Zawoi, chyba 2006/2007
Moje 21 urodziny, Klub Kulturalny
Z Judytą, Krynica Zdrój – 2007

To było 10 lat temu… i teraz rzeczywiście mi się udzieliło i poczułam, że 30 lat to nie żarty. Podobno jesteśmy dorosłe, a ja wciąż czuje się taka sama – młoda, pełna energii.

Wpis miał być dziś o czymś innym, musiałam nawet zmienić tytuł. Przez to oglądanie zdjęć zrobiło mi się na sercu ciepło i trochę smutno, tęskno. Studia to przedłużenie dzieciństwa, podczas którego możesz już robić to co dorośli – sam decydujesz o sobie, możesz sobie legalnie zarobić na swoje przyjemności, jechać gdzie chcesz, a jednak jeszcze nie musisz sam się utrzymywać, płacić rachunków (nie w każdym przypadku, ale piszę o sobie) i nie musisz jeszcze wiedzieć kim będziesz. Możesz być jeszcze nieodpowiedzialnym, popełniać błędy młodości i bawić się bezkarnie.

Co się stało, że z tego wyrosłam? Że już nie jadę gdzie chce, nie imprezuje do nocy, baaa nawet wyjście na piwo zdarza mi się raz na pół roku. To nie koniec studiów, to nie dorosłe życie, to bycie matką zmieniło mój sposób spędzania wolnego czasu i całego życia. A jak zmieniło? To nie na dziś, bo dziś jestem myślami na studiach :).

 

chata, ludzie

Zapowiada się piękny weekend i cudowny Sylwester – pomyślałam rano w piątek. Z oczywistym opóźnieniem opuściliśmy Kraków i pojechaliśmy moją ulubioną trasą przez Mszanę, Lubomierz w stronę Pałoszówki na sylwestra. Do góry podejście okazało się najłatwiejsze w tym roku – może to dlatego, że w Krakowie ciężko się oddycha, a tu można zaczerpnąć powietrza pełną piersią. Mimo świątecznego rozleniwienia podejście było bardzo miłe (widziałam, że kiedyś to poczuje).

Rozgrzaliśmy chatę i czekaliśmy… wieczorem przeszedł Tomek z Weroniką, a w nocy przyjechała reszta i zakupy (które cały czas były na dole, na szczęście od śmierci głodowej uratował nas makaron, który był w chacie).

Taka rozgrzana i przytulna chata czeka na strudzonych wędrowców, którzy przyjechali aż z Gdańska
Taka rozgrzana i przytulna chata czeka na strudzonych wędrowców, którzy przyjechali aż z Gdańska…
noc-na-przeleczy
noc z 30 na 31 grudnia… taki widok przywitał gości po wyjściu z auta
Rozgwieżdżone niebo nad chatą
Rozgwieżdżone niebo nad chatą
Sobota minęła bardzo ciekawie…

Uwielbiam przebywać w towarzystwie, które coś robi, jest aktywne. Zamiast zacząć imprezę sylwestrową o 10 rano poszliśmy na spacer na Makowicę po księdza, który co roku 31 grudnia po kolędzie odwiedza Makowicę i Kretówki. Po czym wszyscy w salonie przyjęliśmy księdza i razem pokolędowaliśmy. To była najmilsza kolęda w moim życiu: śpiew, ogień w kominie, promienia słońca, kot w oknie i bardzo wesoły ksiądz – proboszcz z Rytra.

Dzień bez wyjścia na przełęcz to dzień stracony.
Dzień bez wyjścia na przełęcz to dzień stracony.
Wracamy z Makowicy
Wracamy z Makowicy.

Po kolędzie przeszedł czas na grę terenową, dekorowanie chaty i przygotowania do imprezy sylwestrowej. Wieczór zaczęliśmy od emocjonującej loterii sylwestrowej, a niektórzy skończyli go rosłem o 6 rano w Nowy Rok. 2016 rok pożegnaliśmy na przełęczy śpiewając Te Deum i zrobiło się  bardzo uroczyście. Cieszę się, że wysławiając Boga mogłam pożegnać ten wspaniały rok i przywitać 2017 z nadzieją na jeszcze lepsze i piękniejsze niespodzianki od Niego i ludzi nas otaczających.

Ja i Tomasz przy ognisku.
Ja i Tomasz przy ognisku.
Najjaśniejsza noc na przełęczy, 00.00 - 1.01.2017
Najjaśniejsza noc na przełęczy, 00.00 – 1.01.2017

Nowy Rok zaczął się piękną niedzielą, dojadaniem resztek z imprezy, spacerem przez las do samochodu i dla nas powrotem do miasta. Szkoda było wracać, ale wiem, że jeszcze przed nami dużo takich dobrych chwil. Dziękuję wszystkim za wspaniały czas! Życzę Wam, aby Nowy Rok przyniósł realizację marzeń, pomysły na nowe marzenia i miłość, bo ona nakręca nas do życia i daje siłę, by wierzyć i zdobywać wyznaczone szczyty – cele.

Więcej zdjęć znajdziecie na FB.

 

 

chata, dziecko w chacie, ludzie, miłość

2016 rok to pierwszy nasz rok, w którym mogliśmy z Tomkiem odetchnąć…

2014…

przeszedł nam na ciąży i wyobrażaniach o wspaniałej przygodzie jaką jest bycie rodzicem, a we wrześniu przyniósł rozczarowanie sobą, szybką zmianę planów i myślenia, chwilę na otrzęsienie się, naukę nowych, dziwnych rzeczy (np. jak zakładać sondę pokarmową) i … uff było bardzo ciężko – 2 miesiące w szpitalu, 2 miesiące sami w domu z pustym łóżeczkiem, a potem trudny początek.

hania-w-szpitalu
Zamiast piękniej noworodkowej sesji zdjęciowej mamy mnóstwo zdjęć ze szpitala. Lubię na nie patrzeć, przypominają mi jaką drogę przeszliśmy i gdzie jesteśmy teraz.
hania
Ostatnie dni w szpitalu, przygotowujemy się do wyjścia i wejścia w prawdziwe życie.

2015…

dalej się ogarniamy, wypracowujemy rytuały i czekamy…  nie poddajemy się, jedziemy na wymarzone wakacje (taki mały kryzys i kreatywne rozwiązanie) i szukamy domu, bo marzenia trzeba realizować mimo wszystko… 31.12.2015 zostajemy właścicielami Pałoszówki i rozpoczynamy przygodę w 2016!

Hania - pierwsze kroki po drzewach, Puszcza Niepołomicka
Hania – pierwsze kroki po drzewach, Puszcza Niepołomicka
Hania w Bieszczadzkiej Kolejce Leśnej, sierpień 2015 - wakacje w Chacie nad Wisłokiem
Hania w Bieszczadzkiej Kolejce Leśnej, sierpień 2015 – wakacje w Chacie nad Wisłokiem

2016 – SPEŁNIONY ROK 🙂

HANKA

Zacznę od Hanki. Jeszcze nie wyszliśmy ze wszystkich problemów. Cieszymy się, bo Hanka chodzi, wędruje po górach:), wspina się na łóżko, stołek i tatę, rysuje (a jak pięknie trzyma kredkę!), bawi się tematycznie i zaczęła mówić (a przy jej problemach wydawało się to niemożliwe)!  Jak na swoje 27 miesięcy jest bardzo kontaktowa, mądra, fajna i wiem, że każdy rodzic tak myśli o swoim dziecku. U mnie jednak to wygląda trochę inaczej, bo startowaliśmy z kompletną niewiedzą, a nawet z zapewnieniami lekarzy i pielęgniarek, że może być źle…  W tym roku już wiemy, że jest i będzie dobrze. Wyszło na nasze, bo zawsze wierzyliśmy w naszą córeczkę!

Hania nad polskim morzem, Wicie, czerwiec 2016
Hania nad polskim morzem, Wicie, czerwiec 2016
Hania taaak wysoko, koło widokowe w Gdańsku
Hania taaak wysoko, koło widokowe w Gdańsku
Haneczka, ostatni w ty roku wyjazd do chaty z Hanką, 28-30.10.2016
Haneczka, ostatni w ty roku wyjazd do chaty z Hanką, 28-30.10.2016

MY

U nas do przodu… jak każde małżeństwo mieliśmy trochę dołków i pierwszą awanturę o woreczki śniadaniowe (tak, to zwykle chodzi o pierdoły). Był też kryzys i było wybaczenie. Nad miłością trzeba pracować każdego dnia. Miłość jest jak ogień. Gdy dokładamy świeci pięknym, ciepłym płomieniem. Gaśnie, gdy zaniedbujemy nasze ognisko, a czasem sami chluśniemy w nie wodą… Teraz jesteśmy na etapie dokładania do ognia i grzania w końcu mamy zimę :).

My "na salonach" :)
My „na salonach” 🙂

PAŁOSZÓWKA

Zacznę od „niepowodzeń”…. a może to nie są niepowodzenia, tylko realia. Myślałam, że więcej zrobię i więcej się dowiem, że bardziej wykorzystam ten czas w chacie na naukę o lesie, przyrodzie, ziołach, … Chciałam wysprzątać stodołę, a dalej nie wiem co tam jest. Miałam ochotę na wybudowanie czegoś, zrobienia ławek z drewna, huśtawki, a udało mi się jedynie zrobić krąg ogniskowy, który niestety zarósł chwastami po dłuższym nieużywaniu. Czasem kładę się spać z przekonaniem, że mnie to przerasta i życia mi nie starczy na robienie w chacie, przy chacie, w lesie, w ogrodzie i na życie – spacerowanie, spotykanie ludzi, zabawy z Hanką i picie herbaty z mężem. Chciałabym robić wszystko – ogarniać chałupę, podróżować, rozmawiać, robić przetwory, mydła, swoje kosmetyki, wychowywać dziecko, być piękną i zadbaną żoną. Za dużo… i naglę staję i nie robię nic, bo nie wiem od czego zacząć

Wspaniałości

Za to jestem coraz bardziej zakochana, oczarowana Kretówkami. Po roku mogę z czystym sercem powiedzieć, że lepsze miejsce nie mogło się nam trafić… (może z normalnym dojazdem, ale koniec z narzekaniem).

Odkryliśmy, że z naszej chaty można robić różnej długości pętle spacerowo-wędrówkowe: mała pętla Hanki, chata (droga przez las) – Cyrla – chata (powrót szlakiem), chata – Makowica (przysiółek) – Makowica (szczyt) – Cyrla – chata, chata – taras widokowy w Woli Kroguleckiej – chata (nie opisuje trasy, bo jest długa, na cały dzień), chata (droga przez Makowice) – zamek w Rytrze – chata (czerwony szlak) i mamy jeszcze trasy, które wymagają zejścia do doliny Popradu – na razie nie sprawdzone, bo tłumaczymy się Hanką, a tak na prawdę nie chce nam się tyle schodzić… wchodzić znaczy się:P.

Tomek i Hania spacerują po tarasie widokowym, wakacje 2016
Tomek i Hania spacerują po tarasie widokowym, wakacje 2016

Mamy też jeden ulubiony widok z przełęczy, który ciągle się zmienia i bez przerwy nas zachwyca. Moje chatowe powiedzenie „dzień przez przełęczy to dzień stracony”.

Nasza przełęcz - widok z tarasu w Woli Kroguleckiej
Nasza przełęcz – widok z tarasu w Woli Kroguleckiej
Haneczka, zachód słońca i nasz ulubiony widok
Haneczka, zachód słońca i nasz ulubiony widok
Ludzie, ludzie…

Pałoszówka to rodzina, przyjaciele, znajomi, przypadkowo spotkane na przełęczy osoby i wszyscy, którzy nas jeszcze odwiedzą. Zadziwiło mnie jak to pięknie się zaczęło od pierwszej grupy i od Mszy Św., od odwiedzin przyjaciół. To cały czas trwa… i kończymy ten rok sylwestrem w chacie.

Z rodziną Pana Józefa, czyli z tymi, którzy to miejsce stworzyli.
Z rodziną Pana Józefa, czyli z tymi, którzy to miejsce stworzyli.
dsc03660
Z Kasią i Marciem. Czekam na dłuższy Wasz pobyt 🙂
Haneczka i Wojtuś :)
Haneczka i Wojtuś 🙂

Dziękuję wszystkim, którzy w tym roku z nami byli w chacie i tu na blogu! Zapraszam w 2017! Jestem pewna, że będzie jeszcze pięknej (w końcu dostałam parę cudownych prezentów do chaty, które zamierzam tam wywieźć i dodać chałupie blasku)!

Życzę Wam, abyście marzyli nie tylko w 2017 roku, ale całe życie… i na koniec dedykuje Wam mój ulubiony cytat o marzeniach Wojciecha Cejrowskiego:

„Mam całe stosy marzeń (…) To jest kwestia statystyki – jak Pan ma jedno marzenie, to jest spora szansa, że się nie spełni, ale jak Pan ma ich tysiące, to co chwila spełnia się któreś z nich. Właśnie na tej zasadzie mi się wciąż udaje realizować marzenia – stosuję teorię wielkich liczb i odrobinę wiedzy na temat statystyki.”

ludzie, miejsca

czyli wakacyjny wpis nr 2

Mamy takie szczęście, że koło naszej chaty przechodzi Główny Szlak Beskidzki. Najważniejszy i najbardziej znany szlak w Beskidach. Jest pragnieniem każdego prawdziwego górskiego turysty, ponieważ jest najdłuższy – ma ok. 500 km, prowadzi od Ustronia w Beskidzie Śląski do Wołosatego w Bieszczadach i jego pokonanie to wyczyn i powód do dumy. Teraz można na GSB zdobywać odznakę PTTK.

Główny Szlak Beskidzki

Lokalizacja przy GSB w dalszej perspektywie daje nam duże turystyczne możliwości w przyszłości :), a może już teraz?

Pierwszy zmęczony GSB (Główny Szlak Beskidzki) turysta w naszej chacie

Ostatniego dnia naszego pobytu w chacie tradycyjnie wieczorem leżeliśmy na naszej przełęczy, gdy przysiadł się do nas zmęczony turysta z wielkim plecakiem. Zagadał i od razu było wiadomo, że nie jest to jakiś tam turysta, ale prawdziwy prosto z GSB. Zamarzył o tym, aby nigdzie dalej już nie iść, ale rozbić tu namiot i spać. Miał jednak chęć na skorzystanie z łazienki i prysznica, więc jeszcze te kilkanaście minut do schroniska wydawało się nieuniknione. Popatrzyliśmy na siebie z Tomkiem i zaproponowaliśmy turyście nocleg u nas. Nasz pierwszy, prawdziwy turysta wydawał się bardzo mile zaskoczony. W ten sposób spędziliśmy bardzo przyjemny wieczór z Grześkiem. Właśnie dla takich chwil chciałam chatę 🙂 aby sprawiała radość nie tylko nam.

my i turysta GSB

Główny Szlak Beskidzki jest mi bliski również z innego powodu. Dzięki niemu skończyłam studia na 5, ponieważ jego część (odcinek Krynica Zdrój – Wołosate) była tematem mojej pracy magisterskiej.

praca magisterska

Zawsze marzyłam, żeby go przejść w całości. Myślę, że kiedyś się zmobilizuję. Część GSB mam już pokonaną i z doświadczenia wiem, że jest to niesamowita przygoda, podczas której poznaje się wspaniałych ludzi.

Jestem bardzo szczęśliwa, że do Pałoszówki trafiają, będą trafiać moi przyjaciele i kompletnie nieznani turyści z GSB i innych szlaków. Moje marzenie to nie tylko mieszkać w górach, ale i spotkać właśnie tych wszystkich ludzi i rozmawiać, dawać, przyjmować i dzielić się… Chyba będę częściej przebywać na przełęczy.