chata

Myślałam, żeby napisać recenzję… mam kilka książek, o których mogłabym się wypowiedzieć, ale niestety czytam wybiórczo i zapamiętuje tylko to co mnie interesuje, ciekawostki itp. Czasem czytam niedbale i szybko zapominam, więc nie nadaje się do napisania recenzji… i nie skończyłam jeszcze książek, o których bym pisała (dwie zostały w chacie). A lektury są o drewnie i o tym będę pisać.

Las

Kiedyś bardzo dawno temu byłam z Michałem (jak to dziwnie brzmi :D, ale na potrzeby bloga używamy imion) na spacerze, a może tylko gdzieś przechodziliśmy… nie wiem skąd i jaki mieliśmy cel i kiedy to było, ale pamiętam jak Michał stwierdził, że harcerze to tacy dziwni ludzie, którzy zachwycają się drzewami, a ja pomyślałam „głupek, drzewami??”… Po kilku, kilkunastu , ??? minutach, a może to był już inny spacer zobaczyłam drzewo (gdzieś na krakowskich błonach) i się nim zachwyciłam i przyznałam mu rację. Dziś też zachwycam się drzewami.

Moje niespełnione marzenie to studia leśnicze…

Uwielbiam las. Mój ulubiony to las mazurski, w którym przeważają sosny, a runo tworzą połacie jagód, mchów i traw. Ziemia jest piaszczysta, a między drzewami można dostrzec słońce odbijające się w tafli jeziora. Buczynę Karpacką też lubię, poniekąd jestem na nią skazana, ale nie narzekam :)…

Drewno

Uwielbiam drewno. Mój wymarzony dom to chata z bali, z podłogą z desek. Jak byłyśmy małe z siostrą to tata nas zabierał to sklepu z deskami. Pamiętam ten charakterystyczny zapach i to, że szukałyśmy sęków, które wypadły z desek i tworzyły bajeczne dziury, a dla nas były cennym drewnianym skarbem. Teraz tego miejsca nie ma – to był mały osiedlowy sklepik z drewnem na Krowodrzy…. (teraz mamy castoramy z „drewnem”, … Drewit, ale tam też dominują płyty drewnopodobne, wiórowe, sklejki i „drewno”).

Czuję wielki żal, że drewno popada dziś w niełaskę… piszę to siedzący na plastikowym krześle przy biurku z płyty z wiór :(.

Zamiast spaceru po lesie ludzie wybierają spacer po galerii handlowej, gdzie zamiast się zrelaksować,  ich mózg atakowany przez kolorowe i głośne bodźcie, a dusza kuszona przez bożka o wdzięcznej nazwie konsumpcja. A przecież wystarczy iść do lasu zupełnie za darmo, aby zregenerować swoje ciało i duszę. Zapomniałam w lesie są kleszcze i komary. Media nas skutecznie straszą potrawami z lasu… lepiej iść do bezpiecznej galerii.

Dom

Drewno też jest złe… Dom z drewna przecież jest nietrwały i może się spalić (a co z drewnianymi kościołami, które stoją już setki lat?). Beton, styropian to jest to! – wytrzymałość na lata, jakie to solidne i piękne. Są badania, że ludzie żyjący w drewnie są zdrowsi i szczęśliwsi, ale tego nam media nie powiedzą. Wielkim firmą zależy, żebyśmy chętnie kupowali substytuty szczęścia i zdrowia. Nikt nam nie da prostego rozwiązania, że czasem, aby wyleczyć alergię wystarczy otoczyć się drewnem. W sumie to jest trudne rozwiązania i dość drogie.

A w Twoim mieszkaniu/domu ile jest drewna?? U mnie w bloku z wielkiej płyty i w małym mieszkaniu naprawdę drewniane są tylko duże łyżki do mieszania zupy i Hanki zabawki drewniane ze Stryszawy. Nawet sosnowe meble są już tak dopracowane przez Ikeę, że nie wiele drewna w sobie mają – gruba warstwa lakieru i innych środków chemicznych skutecznie zabiły zapach, a wszelkie bajeczne niedoskonałości zostały wyrównane. Moje stopy dotykają właśnie plastikowych paneli udających drewno. Okna też zostały kiedyś wymienione na te solidniejsze – plastikowe.

„Na długi czas”

W tym miejscu polecę Wam książkę Erwina Thoma „Na długi czas”. Jest to niesamowity człowiek, który buduje domy, wielkie hotele, kościoły w Japonii z drewna bez użycia chemii. W Polsce są dwie firmy, które się tym zajmują. Jedna 4 km od naszej chaty koło Piwnicznej, a druga niecałe 30 km w Nowym Sączu. Może to jakiś znak dla nas. Nie znalazłam domu w Polsce wybudowanego w tej technologii, na stronach podanych firm można znaleźć zdjęcia, ale część pochodzi z zagranicy. Powodem tego stanu rzeczy jest na pewno cena takiego domu i wpajane nam od małego uwielbienie solidnego betonu.

W całej walce plastiku, styropianu, betonu z ekologicznym drewnem chodzi o pieniądze. Szkoda, bo jak pisze Thoma w swoje książce oprócz tego, że w drewnie żyje się lepiej, oszczędniej i bezpiecznej to również bardziej ekologicznie. Drewniany dom po setkach lat służenia człowiekowi wróci do natury i rozłoży się, czego nie można tak łatwo powiedzieć o styropianie i plastiku.

Smog i drewno

Uwielbiam ogień. Umiem układać watrę i rozpalić ognisko nawet zimą w śniegu, wiem gdzie prawie zawsze znajdę suche drewno i co jest najlepsze na rozpałkę. Potrafię posługiwać się krzesiwem i je posiadam w magicznym woreczku z tamponem, który jest świetną, ale nie naturalną rozpałką. Ognisko przypomina mi harcerskie czasy, daje poczucie bliskości z naturą, zimą przyjemne ciepło, a latem pozwala długo siedzieć wieczorem na polanie i sprawia, że czuje się bezpiecznie.

Uwielbiam ogień w kominku. Trzaskanie drewna i tańczący ogień i wino… 🙂 Kominek daje cudownie, nierównomierne ciepło – mogę ułożyć się na kanapie z nogami przy kominku i głową dalej… Bose nogi są ogrzewane najbardziej, a głowa mniej – lubię taki stan.

Uwielbiam gotować na tradycyjnym piecu – potrawy są najlepsze, gdy opala się je drewnem i Wy dobrze o tym wiecie. Pizza z pieca jest zupełnie inna niż z piekarnika gazowego/elektrycznego.

Proziaki – tradycyjne bułki na sodzie

Od 2019 roku w Krakowie będzie zabronione palenie drewnem, bo generuje to smog… Dziwne, przecież w szkole podstawowej mówili, że jest to jedno z ekologicznych źródeł ciepła. Coś się nie zgadza. Czytam teraz książkę „Porąb i spal, czyli wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie” norwega Lars Myttinga, który pisze jak palić drewnem i pochwala ten sposób grzania domów. Zawsze wydawało mi się , że kraje skandynawskie dbają o naturę i są ekologiczne, a tu taka książka. W Polsce mówi się o zabijającym dymie i smogu, matki karmią dzieci na wyciętych pniach, ludzie się denerwują, że dostali trochę wolności i mogą wyciąć swoje drzewa na swojej działce… A norweg pisze o tym, żeby rąbać i spalać. Kto ma racje?

Dobrze zagospodarowany las, poprawne wybieranie drzew na opał i suszenie zgodne ze sztuką gwarantuje nam ekologiczne i odnawianie źródło energii. Lepiej ludziom zabraniać niż ich uczyć. Albo gdzieś trzeba sprzedać piece najnowszej generacji  i kraje zagraniczne gdzieś muszą mieć rynek zbytu na swój gaz.

Zadaje sobie pytanie: Justyna, a co z żywym lasem, drzewami, które tak kochasz?

Czytałam też bardzo modną teraz książkę „Sekretne życie drzew” i wiem, że drzewa czują… Czują i dlatego nigdy nie zostawiam śmieci w lesie, czasem głaszczę korę i przytulam pnie, wącham i się delektuję, wyznaję lasowi miłość. Las ma nam służyć, a my mamy obowiązek mądrze i z szacunkiem korzystać z tej służby. Wierzę zgodnie z moją wiarą, że człowiek jest dzieckiem Boga i świat został stworzony dla niego. Każdy dar powinniśmy pielęgnować, a nie niszczyć i myśleć tylko o sobie.

Hania też kocha drzewa
Przytulanie drzew daje siłę, spokój i szczęście…

Na koniec dedykuję piosenkę, wszystkim, którzy kochają las. Doczekajcie do końca, do słów „I rośnie młody las”.

chata, miszmasz

Droga do domu to jedna z tych rzeczy, która spędza mi sen z powiek. Dom w górach to piękna i trudna sprawa. Jest wiele rzeczy, o których normalnie w mieście się nie myśli, a są to kwestie kluczowe.

Hanka na leśnej drodze, którą można dojechać do przełęczy…

Na razie do chaty wystarczy nam ścieżka.

Przetrwaliśmy wnoszenie Hanki i całego osprzętu rurkowego i jedzenia i różnych rzeczy… teraz jest trochę łatwiej, bo w chacie są zapasy i odpadł nam sprzęt medyczny. Teraz lubię to wchodzenia (zawsze lubiłam) i zawsze cieszę się, że to na zdrowie, ale to nie wystarczy. W przyszłości konieczne będzie wywożenie materiałów budowlanych (mam nadzieję), a jeszcze w dalszej przyszłości – gości… Marzę też o tym, żeby pokazać chatę osobą, które nie dadzą rady wejść na górę np. mojej babci.

Droga to po prostu super miejsce do zabawy… i nigdzie nie potrzeba chodzić…

Wiele rzeczy w moim życiu po prostu dzieje się, trudne sprawy same znajdują rozwiązanie. Bóg otwiera drzwi, a jak trzeba to i okna i pomaga mi podążać zgodnie z moim powołaniem. Liczę, że z wieloma rzeczami związanymi z chatą tak będzie. Sprawy, które teraz mnie przerastają, będą z czasem coraz łatwiejsze… Może droga też sama się znajdzie 🙂 a może to złudna nadzieja – leśnicy zaczęli przygotowywać drogę zaraz koło chaty do ściągania drzewa… – na razie to błotna ściana rozpaczy, ale plany są wielkie :)… Czas pokaże i może kwestia dojazdu będzie potrzebowała tylko trochę naszej pomocy i zaangażowania.

Nie jest tak, że tylko biernie czekam… bardziej określiłabym to jako aktywne czekania. Poszłam na studia, które są zgodne z moimi zainteresowaniami i tym, co chce oferować kiedyś w Pałoszówce i pomogą mi w kwestiach rolniczych (już nie będę się zastanawiając kiedy się kosi łąkę). Czekamy zbierając pieniążki na realizację planów, które przybliżą nas do sielskiego życia w górach za x lat … Droga do celu jest kręta, a nie chce iść przez kredyty, pożyczki, a potem w konsekwencji przez turystów-klientów, którzy są potrzebni do spłaty raty. Zrobię to później, ale z gośćmi i tym co chciałabym robić z nimi :)… (zioła, warsztaty, seanse saunowe, kąpiele w bali …). Czekamy i obserwujemy co przynosi nam życie.

A przyniosło już wiele dobrego !!! 🙂

chata

W chacie przed sezonem najlepiej się śpi :). Przetestowaliśmy to podczas ostatniego urodzinowego weekendu. Pogoda kwietniowa (śnieg-słońce-śnieg-słońce), siedzenie do późna, 30 lat, cisza i ten cudowny trzask drewna w kominku sprawiają, że trudno oprzeć się drzemce. W chacie tak wspaniale się śpi, a szczególnie w dzień, bo w nocy nie czuje się jeszcze dość komfortowo. Jestem typowym mieszczuchem w tej kwestii i lubię światło latarni i odgłosy ulicy w nocy i poczucie, że pod, nad, w lewe i w prawo sąsiad i to tylko kilka metrów ode mnie. Jak wrzasnę to obudzę pół bloku, a w chacie cisza, ciemność i przychodzą do mnie czasem, z samej głębi mnie, potwory i duchy z dzieciństwa.

Niektórym śpi się dobrze nie tylko w chacie 😀 u taty na plecach nawet lepiej

W moim sercu przed sezonem

W moim sercu przed sezonem radość 🙂 bo wszystko przed nami – lato, praca, zabawa, goście. Przygotowuje się, aby ten czas dobrze wykorzystać. Czekają mnie nowe spotkania i nowe, stare szlaki i chwile na przełęczy. Będą zachody słońca w miłym towarzystwie. Plan z serca na sezon 2017 to wyjść w końcu na wschód słońca na przełęcz – kto chętny ze mną?

1.04.2017 – zachód słońca oglądany z córką i mężem

A w głowie…

kilka ważnych planów chatowych: studnia, altana, piaskownica i plac zabaw. Są też mniejsze wyzwania: nauczyć się obsługiwać piłę, uporządkować las (to chyba jednak duży cel), zrobić nalewki. Tamte lato pokazało mi, że życie w chacie jest piękne, ale bywa trudne i nie wszystko od razu się udaje. Doświadczyłam małego rozczarowania, że nie dałam rady i brakło czasem sił, czasu na realizację planów. Dziś jestem spokojniejsza i mimo wielu pomysłów daję nam więcej czasu (nie ten rok, to następny, byle to 40 zdążyć).  Przyjdzie moment na pewne rzeczy i to co teraz mnie przerasta na pewno za jakiś czas będzie mniejsze.

Na razie trzeba zając się tym:

Sprzątaniem 🙂
i spacerowaniem

Cieszę się na ten majowy weekend, gdy w końcu śmiech ściany rozjaśni, a Hanka będzie miała się z kim bawić.

Dziękuję też za obecność tym, którzy w chacie razem z nami świętowali moje 30 urodziny, a tym samym początek mojego najbardziej produktywnego 10 lecia życia :). Na 40 mam zamiar Was zaprosić do wyremontowanej Pałoszłowki z sauną, z ruską banią, z zastawą z Bolesławca, z mini galerią obrazów Kaśki i aniołów Magdy, … wjedziemy super autem i będziemy świętować początek najbardziej spełnionego 10 lecia życia (bo po 40 zaczyna się prawdziwe życie podobno). Póki co cieszę się 30 🙂

chata, ludzie

Zapowiada się piękny weekend i cudowny Sylwester – pomyślałam rano w piątek. Z oczywistym opóźnieniem opuściliśmy Kraków i pojechaliśmy moją ulubioną trasą przez Mszanę, Lubomierz w stronę Pałoszówki na sylwestra. Do góry podejście okazało się najłatwiejsze w tym roku – może to dlatego, że w Krakowie ciężko się oddycha, a tu można zaczerpnąć powietrza pełną piersią. Mimo świątecznego rozleniwienia podejście było bardzo miłe (widziałam, że kiedyś to poczuje).

Rozgrzaliśmy chatę i czekaliśmy… wieczorem przeszedł Tomek z Weroniką, a w nocy przyjechała reszta i zakupy (które cały czas były na dole, na szczęście od śmierci głodowej uratował nas makaron, który był w chacie).

Taka rozgrzana i przytulna chata czeka na strudzonych wędrowców, którzy przyjechali aż z Gdańska
Taka rozgrzana i przytulna chata czeka na strudzonych wędrowców, którzy przyjechali aż z Gdańska…
noc-na-przeleczy
noc z 30 na 31 grudnia… taki widok przywitał gości po wyjściu z auta
Rozgwieżdżone niebo nad chatą
Rozgwieżdżone niebo nad chatą
Sobota minęła bardzo ciekawie…

Uwielbiam przebywać w towarzystwie, które coś robi, jest aktywne. Zamiast zacząć imprezę sylwestrową o 10 rano poszliśmy na spacer na Makowicę po księdza, który co roku 31 grudnia po kolędzie odwiedza Makowicę i Kretówki. Po czym wszyscy w salonie przyjęliśmy księdza i razem pokolędowaliśmy. To była najmilsza kolęda w moim życiu: śpiew, ogień w kominie, promienia słońca, kot w oknie i bardzo wesoły ksiądz – proboszcz z Rytra.

Dzień bez wyjścia na przełęcz to dzień stracony.
Dzień bez wyjścia na przełęcz to dzień stracony.
Wracamy z Makowicy
Wracamy z Makowicy.

Po kolędzie przeszedł czas na grę terenową, dekorowanie chaty i przygotowania do imprezy sylwestrowej. Wieczór zaczęliśmy od emocjonującej loterii sylwestrowej, a niektórzy skończyli go rosłem o 6 rano w Nowy Rok. 2016 rok pożegnaliśmy na przełęczy śpiewając Te Deum i zrobiło się  bardzo uroczyście. Cieszę się, że wysławiając Boga mogłam pożegnać ten wspaniały rok i przywitać 2017 z nadzieją na jeszcze lepsze i piękniejsze niespodzianki od Niego i ludzi nas otaczających.

Ja i Tomasz przy ognisku.
Ja i Tomasz przy ognisku.
Najjaśniejsza noc na przełęczy, 00.00 - 1.01.2017
Najjaśniejsza noc na przełęczy, 00.00 – 1.01.2017

Nowy Rok zaczął się piękną niedzielą, dojadaniem resztek z imprezy, spacerem przez las do samochodu i dla nas powrotem do miasta. Szkoda było wracać, ale wiem, że jeszcze przed nami dużo takich dobrych chwil. Dziękuję wszystkim za wspaniały czas! Życzę Wam, aby Nowy Rok przyniósł realizację marzeń, pomysły na nowe marzenia i miłość, bo ona nakręca nas do życia i daje siłę, by wierzyć i zdobywać wyznaczone szczyty – cele.

Więcej zdjęć znajdziecie na FB.

 

 

chata, dziecko w chacie, ludzie, miłość

2016 rok to pierwszy nasz rok, w którym mogliśmy z Tomkiem odetchnąć…

2014…

przeszedł nam na ciąży i wyobrażaniach o wspaniałej przygodzie jaką jest bycie rodzicem, a we wrześniu przyniósł rozczarowanie sobą, szybką zmianę planów i myślenia, chwilę na otrzęsienie się, naukę nowych, dziwnych rzeczy (np. jak zakładać sondę pokarmową) i … uff było bardzo ciężko – 2 miesiące w szpitalu, 2 miesiące sami w domu z pustym łóżeczkiem, a potem trudny początek.

hania-w-szpitalu
Zamiast piękniej noworodkowej sesji zdjęciowej mamy mnóstwo zdjęć ze szpitala. Lubię na nie patrzeć, przypominają mi jaką drogę przeszliśmy i gdzie jesteśmy teraz.
hania
Ostatnie dni w szpitalu, przygotowujemy się do wyjścia i wejścia w prawdziwe życie.

2015…

dalej się ogarniamy, wypracowujemy rytuały i czekamy…  nie poddajemy się, jedziemy na wymarzone wakacje (taki mały kryzys i kreatywne rozwiązanie) i szukamy domu, bo marzenia trzeba realizować mimo wszystko… 31.12.2015 zostajemy właścicielami Pałoszówki i rozpoczynamy przygodę w 2016!

Hania - pierwsze kroki po drzewach, Puszcza Niepołomicka
Hania – pierwsze kroki po drzewach, Puszcza Niepołomicka
Hania w Bieszczadzkiej Kolejce Leśnej, sierpień 2015 - wakacje w Chacie nad Wisłokiem
Hania w Bieszczadzkiej Kolejce Leśnej, sierpień 2015 – wakacje w Chacie nad Wisłokiem

2016 – SPEŁNIONY ROK 🙂

HANKA

Zacznę od Hanki. Jeszcze nie wyszliśmy ze wszystkich problemów. Cieszymy się, bo Hanka chodzi, wędruje po górach:), wspina się na łóżko, stołek i tatę, rysuje (a jak pięknie trzyma kredkę!), bawi się tematycznie i zaczęła mówić (a przy jej problemach wydawało się to niemożliwe)!  Jak na swoje 27 miesięcy jest bardzo kontaktowa, mądra, fajna i wiem, że każdy rodzic tak myśli o swoim dziecku. U mnie jednak to wygląda trochę inaczej, bo startowaliśmy z kompletną niewiedzą, a nawet z zapewnieniami lekarzy i pielęgniarek, że może być źle…  W tym roku już wiemy, że jest i będzie dobrze. Wyszło na nasze, bo zawsze wierzyliśmy w naszą córeczkę!

Hania nad polskim morzem, Wicie, czerwiec 2016
Hania nad polskim morzem, Wicie, czerwiec 2016
Hania taaak wysoko, koło widokowe w Gdańsku
Hania taaak wysoko, koło widokowe w Gdańsku
Haneczka, ostatni w ty roku wyjazd do chaty z Hanką, 28-30.10.2016
Haneczka, ostatni w ty roku wyjazd do chaty z Hanką, 28-30.10.2016

MY

U nas do przodu… jak każde małżeństwo mieliśmy trochę dołków i pierwszą awanturę o woreczki śniadaniowe (tak, to zwykle chodzi o pierdoły). Był też kryzys i było wybaczenie. Nad miłością trzeba pracować każdego dnia. Miłość jest jak ogień. Gdy dokładamy świeci pięknym, ciepłym płomieniem. Gaśnie, gdy zaniedbujemy nasze ognisko, a czasem sami chluśniemy w nie wodą… Teraz jesteśmy na etapie dokładania do ognia i grzania w końcu mamy zimę :).

My "na salonach" :)
My „na salonach” 🙂

PAŁOSZÓWKA

Zacznę od „niepowodzeń”…. a może to nie są niepowodzenia, tylko realia. Myślałam, że więcej zrobię i więcej się dowiem, że bardziej wykorzystam ten czas w chacie na naukę o lesie, przyrodzie, ziołach, … Chciałam wysprzątać stodołę, a dalej nie wiem co tam jest. Miałam ochotę na wybudowanie czegoś, zrobienia ławek z drewna, huśtawki, a udało mi się jedynie zrobić krąg ogniskowy, który niestety zarósł chwastami po dłuższym nieużywaniu. Czasem kładę się spać z przekonaniem, że mnie to przerasta i życia mi nie starczy na robienie w chacie, przy chacie, w lesie, w ogrodzie i na życie – spacerowanie, spotykanie ludzi, zabawy z Hanką i picie herbaty z mężem. Chciałabym robić wszystko – ogarniać chałupę, podróżować, rozmawiać, robić przetwory, mydła, swoje kosmetyki, wychowywać dziecko, być piękną i zadbaną żoną. Za dużo… i naglę staję i nie robię nic, bo nie wiem od czego zacząć

Wspaniałości

Za to jestem coraz bardziej zakochana, oczarowana Kretówkami. Po roku mogę z czystym sercem powiedzieć, że lepsze miejsce nie mogło się nam trafić… (może z normalnym dojazdem, ale koniec z narzekaniem).

Odkryliśmy, że z naszej chaty można robić różnej długości pętle spacerowo-wędrówkowe: mała pętla Hanki, chata (droga przez las) – Cyrla – chata (powrót szlakiem), chata – Makowica (przysiółek) – Makowica (szczyt) – Cyrla – chata, chata – taras widokowy w Woli Kroguleckiej – chata (nie opisuje trasy, bo jest długa, na cały dzień), chata (droga przez Makowice) – zamek w Rytrze – chata (czerwony szlak) i mamy jeszcze trasy, które wymagają zejścia do doliny Popradu – na razie nie sprawdzone, bo tłumaczymy się Hanką, a tak na prawdę nie chce nam się tyle schodzić… wchodzić znaczy się:P.

Tomek i Hania spacerują po tarasie widokowym, wakacje 2016
Tomek i Hania spacerują po tarasie widokowym, wakacje 2016

Mamy też jeden ulubiony widok z przełęczy, który ciągle się zmienia i bez przerwy nas zachwyca. Moje chatowe powiedzenie „dzień przez przełęczy to dzień stracony”.

Nasza przełęcz - widok z tarasu w Woli Kroguleckiej
Nasza przełęcz – widok z tarasu w Woli Kroguleckiej
Haneczka, zachód słońca i nasz ulubiony widok
Haneczka, zachód słońca i nasz ulubiony widok
Ludzie, ludzie…

Pałoszówka to rodzina, przyjaciele, znajomi, przypadkowo spotkane na przełęczy osoby i wszyscy, którzy nas jeszcze odwiedzą. Zadziwiło mnie jak to pięknie się zaczęło od pierwszej grupy i od Mszy Św., od odwiedzin przyjaciół. To cały czas trwa… i kończymy ten rok sylwestrem w chacie.

Z rodziną Pana Józefa, czyli z tymi, którzy to miejsce stworzyli.
Z rodziną Pana Józefa, czyli z tymi, którzy to miejsce stworzyli.
dsc03660
Z Kasią i Marciem. Czekam na dłuższy Wasz pobyt 🙂
Haneczka i Wojtuś :)
Haneczka i Wojtuś 🙂

Dziękuję wszystkim, którzy w tym roku z nami byli w chacie i tu na blogu! Zapraszam w 2017! Jestem pewna, że będzie jeszcze pięknej (w końcu dostałam parę cudownych prezentów do chaty, które zamierzam tam wywieźć i dodać chałupie blasku)!

Życzę Wam, abyście marzyli nie tylko w 2017 roku, ale całe życie… i na koniec dedykuje Wam mój ulubiony cytat o marzeniach Wojciecha Cejrowskiego:

„Mam całe stosy marzeń (…) To jest kwestia statystyki – jak Pan ma jedno marzenie, to jest spora szansa, że się nie spełni, ale jak Pan ma ich tysiące, to co chwila spełnia się któreś z nich. Właśnie na tej zasadzie mi się wciąż udaje realizować marzenia – stosuję teorię wielkich liczb i odrobinę wiedzy na temat statystyki.”

chata

Uwaga! Jednak będzie SYLWESTER W CHACIE!

Rok temu nie wiedziałam, że będziemy mieli Pałoszówkę. Nie wiedziałam, że kolejny rok będziemy witać już w swojej chacie…. Pamiętam wieczór 31 grudnia 2014, podczas którego przy winie, każde na swoim komputerze szukaliśmy tego wymarzonego miejsca, rok później 31 grudnia 2015 kupiliśmy chatę :), a teraz 31 grudnia 2016 będziemy bawić się na sylwestrze w swoim bukowym domu. To właściwie pierwsze urodziny Pałoszówki 🙂 .

Jest mi bardzo miło, bo rok 2017 będzie z nami witać nasza pierwsza grupa z Tradi Winter Camp. To nasi pierwsi wracający goście i to aż znad morza 🙂 . W tym miejscu chciałam podziękować Hani i Grzesiowi za to, że nas ze sobą poznali i odwiedziny Pałoszówki to był ich wspaniały pomysł!

Kochani! Ten Sylwester będzie dla nas niezwykły, bo będzie podsumowaniem pierwszego roku jako posiadaczy domu w górach… Ten czas bardzo nas zaskoczył i myślę, że przede wszystkim pozytywnie, bo na razie te przerastające nas sprawy domu odkładamy na inny czas. Na razie cieszymy się gośćmi, drobnymi pracami, spacerami i świeżym powietrzem.

Zapraszamy do wspólnego świętowania

Mamy jeszcze kilka miejsc w chacie, więc kto pierwszy ten lepszy! Szczegóły u mnie (najlepiej telefonicznie: Justyna 693 623 036).

Imprezę zaczynamy w piątek 30 grudnia, a kończymy 1 stycznia 2017. Całość ma charakter przyjacielski, więc wspólnie się bawimy, odpoczywamy i również razem gotujemy, sprzątamy i dbamy o to, żeby było miło! 🙂

W planach: gra terenowa (będzie trochę niespodzianek, dziwnych zadań i survivalowych wyzwań), chatowa loteria sylwestrowa, ognisko z kiełbaskami, impreza sylwestrowa z muzyką i tańcami, powitanie 2017 na przełęczy z szampanem i fajerwerkami!

To będzie niezapomniany sylwester w chacie!

Zapraszamy!

Moje ulubione zdjęcie, czyli my prawie rok temu – 19 grudnia 2015 i już decyzję mieliśmy podjętą:

DSC00809.JPG

chata

Zapraszam na jesienny wyjazd KOBIETA W LESIE, czyli kobiety przygotowują się do zimy – PAPRYKOWY WEEKEND (robimy przetwory z papryki)

Termin: 21 – 23.10.2016

Organizator: Lackowa, Pałoszówka

Co jest w chacie?
  • przytulna kuchnia z piecem, salon z kominkiem, duża łazienka, poddasze z dużą powierzchnią do spania, wielki taras do opalania z widokiem na las i niebo

  • radio i kasety ze starymi przebojami, wystarczająca liczba kubków, talerzy i sztućców, garnki, patelnie, lodówka, czajnik

  • klimat górskiej chaty

Co trzeba zabrać?

– śpiwór (w chacie są koce i śpiwory, więc jak ktoś nie ma to coś znajdziemy), kapcie, ręcznik, latarkę , wygodne buty na wędrówkę, kurtkę przeciwdeszczową, dobry humor

– do jedzenia i na warsztaty paprykowe: 6 pustych słoików (na przetwory), 1 kg papryki, 0,5 kg pomidorów, 2 cebule (biała, czerwona), przecież pomidorowy (mały), 1 cukinia na dwie osoby, kiełbaska do lecza i na ognisko, alkohol na wieczór drugi + jedzenie na 2 śniadania (do podziału na wszystkich uczestników)

Co w planach?

Dzień 1 – dzień przyjazdu

  • zbiórka w Rytrze ok. 19.30/20.00

  • nocne wyjście do chaty (czerwony szlak, ok 1 godziny z obciążeniem)

  • ciepła kolacja przy świecach i winie (kuchnia węgierska)

Dzień 2 – paprykowy dzień

  • śniadanie

  • warsztaty kulinarne: witamina C, witamina C w papryce, wykonanie przetworów: papryka w kuchni węgierskiej, ketchup paprykowy, ostry sos paprykowy, leczo (przetwory spakujemy do słoiczków, które przyniesiecie (jest też kilka w chacie) i za pasteryzujemy)

  • obiad: leczo – tradycyjne danie węgierskie

  • czas na relaks

  • ognisko z kiełbaskami

Dzień 3 – dzień górski

  • śniadanie

  • wyjście w góry

  • obiad w schronisku Cyrla

  • powrót do Krakowa

Cena: 130 zł od osoby + ok. 50 zł składka jedzeniowa (2 śniadania, obiad w schronisku) + dojazd we własnym zakresie (cena biletu autobusowego Kraków – Rytro 19 zł lub składka paliwowa)
w cenie: 2 noclegi w chacie, kolacja z winem pierwszego dnia, świadczenia zawarte w programie, opiekę przewodnika beskidzkiego

UWAGA!

LICZBA MIEJSC OGRANICZONA! DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ.

ZGŁASZAMY SIĘ MAILOWO: paloszowka@gmail.com lub na FB (piszą wiadomość do Pałoszówki – samo oznaczenie uczestnictwa w wydarzeniu nie wystarczy)

Tak się przejęłam tym czekającym nas babskim weekendzie, że postanowiłam się przygotować już teraz :). Zawsze marzyłam o nalewkach, przetworach  i trochę w tym roku mi się udaje.  Smak ostrego sosu pamiętam z  Jarosławia i to miłe wspomnienie. Gdy tylko Asia przyszła do mnie w pomysłem paprykowego weekendu w chacie to pomyślałam o tym sosie. Na drugi dzień poszłam po papryki.

Hanka była zachwycona papryką:

hania-z-papryka hania-i-papryka2 hania-i-papryka3

Nie będę się rozpisywać jak powstawał sos, bo o tym opowiemy razem z Asią w chacie :). Powiem tylko, że efekt wspaniały… Nie mogę się doczekać kanapki z sosem 🙂 Tomek już wypróbował, a ja kończę dietę jutro.

gotowe ostry-sos-paprykowyZapraszam do chaty. Będą też mniej ostre przetwory 🙂

 

chata

Czasami ktoś kto ma ochotę nas odwiedzić pyta mnie co potrzebujemy do chaty… W chacie właściwie wszystko jest. Oczywiście przyjeżdżając do nas trzeba się zapatrzeć w jakiś zapas jedzenia, czasem przyda się jak ktoś przywiezie płyn do mycia naczyń, proszek, papier (ale o tych potrzebach mówię na bieżąco). Jak ja już wejdę tam z Hanką to wyjście do sklepu jest dla mnie prawdziwą wyprawą i na szczęście jeszcze nie miałam okazji odbyć takiej wędrówki :).
Znalazłam na Internecie piękne książki dla dzieci, które bardzo pasują do lasu i chaty. Jeśli ktoś z Was chciałby do chaty coś przywieść lub czymś nas, Hankę obdarować to chętnie przygarnę leśne książeczki, a konkretnie:
– „W lesie”, Christine Henkel
– „Rok w lesie”, Emilia Dziubak. JUŻ MAMY OD BABCI BASI 🙂 jest cudowna! Ja nie mogę się od niej oderwać
– „Pikotek chce być odkryty”,  Tomasz Samojlik
Może ktoś z Was ma stare książeczki o lesie 🙂 – też przyjmę.
Myślę o cudownych spacerach po lesie z Hanką i innymi dziećmi. Książki o lesie zostaną w chacie i będą służyć wszystkim małym i większym naszym gościom.
W końcu Pałoszówka to chata w lesie:) i w ten sposób płynnie przejdę do drugiej części wpisu. Chce Wam przedstawić nasze logo, które wymyśliła Magda Cudziło, a w komputerze przygotowała moja siostra Kasia Kuciel.
Model
Model
Nazwa Pałoszówka nawiązuje do naszego nazwiska, a drzewo i sowa do lasu, w którym znajduje się chata.
Dlaczego sowa? Chata musi mieć jakieś zwierze. W Jolinkowie jest koza, w Chacie nad Wisłokiem kot. W naszym lesie na pewno mieszka sowa – słychać ją czasem w nocy. A dla bardziej spostrzegawczych sówka też znajduje się w nazwie PałoSzÓWKA 🙂 … Sowa będzie naszą chatową maskotką.
Kształt naszego logo to zasługa Magdy, drzewo też 🙂
Mój pierwszy pomysł to była dziupla:
12509822_1213858178642797_982060073501070248_n
Wracając do kształtu to musiałabym zapytać Magdy dlaczego taki (zapewne względy artystyczne) i wszelkie podobieństwo do naszywki 70 Szczepu Puszczy ZHR jest przypadkowe, ale bardzo miłe:). Puszcza i nasza Pałoszówka tak naprawdę mają wiele wspólnego: idea życia w lesie, w zgodzie z puszczą i … mam nadzieje, że kiedyś uda mi się stworzyć coś co bardzo Wam przybliży, a niektórym przypomni życie na obozie. Zamiłowania do lasu nauczyli mnie rodzice i Puszcza 🙂 .
Ze łzami w oczach wspominam Puszczę i to dzięki niej mój dom jest teraz w lesie, a nie w mieście.
PS: Dla tych, którzy nigdy nie byli w Puszczy:
10417748_208168486182320_814632112706930117_n
UWAGA! zdjęcie ukradłam z profilu na FB 70 Szczepu Puszcza, ale mam nadzieje, że nikt z tego powodu nie będzie zły…

 

chata

Dziś pojechaliśmy do chaty z nastawieniem na pracującą sobotę…
Hanka chora w domu z babcią, więc musieliśmy wrócić tego samego dnia. Takie jednodniowe wyjazdy są trudne, bo jest mało czasu i ciężko zabrać się do pracy. Dlatego pracująca sobota zrobiła się prawie pracującą sobotą. W realizacji planu, którym było skoszenie trawy, plewienie, zbieranie porzeczek, przeszkodził nam deszcz, a raczej wielka burza.
DSC03008
Deszcz też jest dobry, nie tylko dla roślin i zwierząt, dał nam godzinkę czasu na leżenie na poddaszu na łóżku i słuchanie dudnienia kropli wody o dach. Łatwo domyśleć się czym kończy się taka melodia – spaniem jak dziecko. Spanie w chacie to najcudowniejszy odpoczynek. Deszcz się przydaje – można bezkarnie wykorzystać go jako pretekst do nic nie robienia :).
Po burzy zawsze wychodzi słońce i świat staje się piękniejszy.

DSC03024

 DSC03028
Po deszczu udało mi się też zebrać trochę porzeczek i poziomek dla chorej Hani. Tomek wygrał kolejną rundę z sumakiem 🙂 – takie dość uparte drzewo.

DSC03030

DSC03033
Z dobrych rzeczy z dzisiejszego dnia to postanowiliśmy sprawdzić kolejną drogę dojścia do chaty: niebieski szlak gminny.
DSC03050
niebieski szlak gminny
DSC03044
nasza najbliższa sąsiadka – ten widok zawsze mnie cieszy jak wchodzę pod górę 🙂
DSC03059
Głębokie
DSC03060
dolina Popradu
Mimo deszczu to był udany dzień. Tęsknie za chatą :).
Trzymajcie kciuki za Hankę, żeby wyzdrowiała i w środę mogła pojechać z mamą do Pałoszówki.

 

chata

Pałoszówka to chata dla przyjaciół.
Właśnie wróciłam z parapetówki, którą zorganizowaliśmy w chacie i mam jedną myśl w głowie: STÓŁ. Zawsze marzyłam o wielkim, drewnianym stole z wazonem kwiatów, zastawą z Bolesławca, na tarasie i w słońcu. Przy tym stole siedzą moi przyjaciele, jest głośno, wszyscy coś mówią, uśmiechają się i śmieją…
Dziś mam taki stół i nie jest to jeszcze ten stół z moich wizji (na tym leżą niedopasowane talerze, kubki każdy inny, nie ma kwiatów), ale to nie ważne. Ważne jest to, że mam takie miejsce i takich ludzi, którzy śmieją się, jedzą, rozmawiają przy naszym stole.
Dziękuję!
DSC01581
DSC01578

DSC01549