Beskid Sądecki, miejsca

Zawsze marzyłam o chyży w Beskidzie Niskim.
BESKID NISKI

Beskid Niski to moja największa górska miłość! To taki romantyczny kochanek z gitarą, z głową zawsze w chmurach/ górach, bez pracy, bo pieniądze się dla niego nie liczą … opowiada o Łemkach i cerkwiach. To taki wrażliwy łobuz, którego kobiety lubią najbardziej. Zawsze wypad w Beskid Niski był dla mnie trochę trudny – raczej stopem albo dojazd do większego miasta i na piechotę. Trzeba zabrać namiot i zapas jedzenia, bo nie wiem czy znajdę sklep (teraz to już się trochę zmieniło). Kolejny największy problem było szukanie towarzystwa, bo często na moją propozycję wędrówki spotykałam się z : „Beskid Niski, ale co to? To nie góry, nisko i daleko i są tam niedźwiedzie”.

Wrzesień 2008, Beskid Niski, zajęcia terenowe

Dlatego częściej wybierałam swojego wiernego przyjaciela, który ma na imię Turbacz. To taki druh z dzieciństwa – zawsze jest, gdy potrzebujesz pożyczyć zeszyt i dzwoni z życzeniami urodzinowymi. Może nawet po cichu do Ciebie wzdycha, ale jesteście jak to mówi teraz młodzież we „friend zona”. Przez Turbacz poznałam swojego męża 🙂 na pierwszym wyjeździe kursu przewodników. Gorce zawsze będą moim przyjacielem i regularnie do nich wracam, ale na chwilę. Tak jak ten przyjaciel z dzieciństwa, który zadzwoni raz w roku na kilka minut.

Gorce, wrzesień 2009, z Grażyną i Patrykiem, fot. Patryk B.

Beskid Sądecki

To dojrzała miłość, która kończy się małżeństwem. Kobiety tak mają, a może i mężczyźni. W młodości szukamy przygód. Dziewczyny wzdychają do niegrzecznych chłopców, romantycznych gitarzystów, zapatrzonych w sobie narcyzów, wiecznie młodych Piotrusiów Panów… a chłopcy oglądają się za nieporadnymi dziewuszkami, wow blondynkami. Po latach, gdy już uda nam się dojrzeć, szukamy kogoś stabilnego, wiernego, bezpiecznego, silnego i zaradnego. Życie z takim człowiekiem nie jest nudne, jest spokojne i pełne szczęścia. Taki jest dla mnie Beskid Sądecki – dobrze znany nie tylko mi, dostępny. Posiada rozwiniętą bazę turystyczną. Jest interesujący. To taki przystojny prawnik wśród kandydatów na męża – rozsądny wybór i dojrzała miłość ludzi, którzy wiedzą czego chcą.

Radziejowa, 30.09.2017

Zawsze będę wracać w Beskid Niski to taka szalona część mnie… Dobrze, że nie sprawdza się to w miłości ufff – do pierwszych miłostek nie wracam. Gorce zawsze będą na mnie czekać! A Beskid Sądecki to mój drugi dom, który za kilka lat będzie jedynym domem :).

To taki listopadowy post, który powstał z tęsknoty za górami!!

 

Beskid Sądecki, miejsca

czyli na polanie…

Mamy takie miejsce, które sprawia, że myślę: świat jest piękny! Jest to miejsce, gdzie podziwiam, odpoczywam, myślę, spotykam, bawię się…

Jest to miejsce, które można znaleźć na mapie, można je dojrzeć z drogi krajowej nr 87, z Rytra, z wieży widokowej na Gorcu i Mogielicy (przewodnicy na pewno widzą – wystarczy spojrzeć między Makowice, a „Mario” – nazwa robocza).

Jest to miejsce na Głównym Szlaku Beskidzkim i na niebieskim szlaku z Młodowa i na pewno wiecie, że chodzi o polanę Kretówki. My nazywamy to miejsce przełęczą, chociaż może to zbyt szumna nazwa 🙂 bardziej pasuje przełączka, mała przełęcz.

PODZIWIANIE

Z polany jest wspaniały widok w kierunku północno-zachodnim na dolinę Popradu, Beskid Sądecki, Gorce i Beskid Wyspowy.

Jest to doskonałe miejsce na kursową panoramę 🙂 – zapraszam obecnych i przyszłych przewodników (nie tylko z SKPG Kraków) z mapą na wspólne robienie panoramy. Ja jeszcze tego nie zrobiłam, wolę podziwiać…

Zachód słońca w kierunku północno-zachodnim:

panorama - wieczorem

Poranek w kierunku południowo-wschodnim:

widok - rano

ODPOCZYWANIE

Polana jest doskonała na odpoczynek. Często tu przychodzę i siedzę i nic nie robię… Niektórzy nawet śpią:

odpoczynek na polanie

ZAMYŚLENIE

Nasza przełęcz jest miejscem, które sprzyja rozmyślaniu. To tu powstają wizje, rozwiązania, czasem zwariowane pomysły.

cudny świat

SPOTKANIE

Kretówki to miejsce spotkań z przyjaciółmi i nieznanymi turystami, którzy często tu odpoczywają i chętnie rozmawiają.

Na polanę wychodzę po osoby, które nie wiedzą jak do nas dojść (do tego miejsca idzie się czerwonym lub niebieskim szlakiem). Tu przychodzę z gośćmi podziwiać, odpoczywać, rozmawiać i myśleć. To tu spotkaliśmy się z naszym pierwszym turystą GSB.

spotkanie

ZABAWA

Jest to ulubione miejsce zabaw Hani. Tu przychodzimy rano, w ciągu dnia i wieczorem, żeby wyszaleć Hankę.

zabawa

wieczorny hasing z bańkami

zabawa z dziadkiem

Hania i piłka

wieczorny hasing z mamą

Myślę, że mamy ogromne szczęścia, że oprócz domu udało nam się znaleźć takie miejsce. Mamy chatę i polanę, na której od chaty można odpocząć, zdystansować się, nie myśleć o robocie i dziurze z wodą (wtajemniczeni widzą).

Dodatkową, ogromną zaletą naszej przełęczy jest ten 2 minutowy spacer pod górę z domu. Czasem zdarza się, że ogrania nas lenistwo lub jest tyle pracy, że nie ma czasu na dłuższe wyprawy, a spacer na przełęcz jest obowiązkowy każdego dnia (i to kilka razy).

Z naszej przełęczy świat jest piękny! 🙂

Hani palec mówi: I TY TU PRZYJDŹ I SIĘ PRZEKONAJ!

Haniowy palec

Beskid Sądecki

Zawsze marzyłam o oknie, z którego będę miała widok na góry …
Nie mam takiego widoku. Mam coś więcej. Gdy siedzę na tarasie lub patrzę przez okno to na pierwszym planie widzę las, a za wielkimi, pięknymi bukami są góry.
20160501_070847
Mam jeszcze coś – minutę drogi na przełęcz i widok na doliną Popradu, Rytro, Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Wyspowy. Obiecuję, że pewnego dnia zrobię dokładną panoramę (dotychczas nie było na to czasu).
 DSC01910
DSC01920
DSC01930
DSC01921
DSC01926

Za każdym razem, gdy wspinam się do chaty z ciężkim plecakiem mam moment wahania i myśl: „co myśmy zrobili, zachciało się chaty w górach”, ale gdy już jestem tuż tuż i widzę koniec męczarni to mi przechodzi i cieszę się, że weszłam. Tak naprawdę lubię tą drogę do góry. Najbardziej lubię być na górze i podziwiać widoki, niebo i cieszyć się, że jestem w górach. Po każdym wejściu wiem, że jestem coraz bliżej momentu, gdy będzie to już dla mnie łatwe.

Beskid Sądecki

Siedzę w Krakowie, za oknem jest wiosna. Czar leniwej niedzieli sprawia, że tęsknie…
Bardzo tęsknie za górami, zapachem lasu, słońcem na twarzy, ale dziś muszę być w domu. Hanka trochę chora, a ja jeszcze bardziej. Korzystając z chwili zastanawiam się jak to się stało, że nasza chata jest w Beskidzie Sądeckim…
Plany co do lokalizacji naszego domu były różne. Na pewno chcieliśmy mieć dobry dojazd (nie mamy – na razie jedynym środkiem transportu do chaty są nasze nogi, ale może za jakiś czas dorobimy się porządnej terenówki), a jeszcze bardziej chcieliśmy być przy szlaku i udało się! Sama chata jest w lesie, ale na naszej polanie przecina się najważniejszy szlak w Beskidach – Główny Szlak Beskidzki z niebieskim gminnym.
DSC00931

Jednak najważniejszym warunkiem położenia Pałoszówki było ukształtowanie terenu. Nie chciałam domu przy drodze, we wsi. Chciałam w górach. Właśnie tak:

LOKALICJA
Jesteśmy na ok. 700 m n.p.m. w lesie poniżej polany Kretówki (718 m n.p.m.), z której mamy widok na … a to będzie zadanie dla któregoś przewodnika 🙂 – na razie byłam bardziej zajęta innymi sprawami niż odszyfrowaniem panoramy. Z drugiej strony naszej polany mamy taki widok na dolinę Popradu i Rytro:
DSC00778
Beskid Sądecki zawsze był moim dobrym znajomym, ale nie zaprzyjaźniliśmy się tak bardzo jak z dobrze znanymi mi Gorcami i ze starym, poczciwym Turbaczem (korzystając z okazji przepraszam Turbacz, że tak dawno się nie widzieliśmy, ale wiem, że jak zadzwonię nie będzie obrażony). Beskid Sądecki też nie jest moją szaloną miłością jak Beskid Niski. Beskid Niski to taki mój kochanek, z którym na razie nie mam przyszłości – może kiedyś jak dzieci dorosną, a Sądecki mnie rzuci. Trochę z rozsądku (przyznaje się, że znaleźliśmy okazję), ale z nutą nieznanego zdecydowaliśmy się zlokalizować Pałoszówkę właśnie tu w lesie i w Beskidzie Sądeckim:
dach1
Myślę, że nasz wybór okaże się dobry – ostatnio ciągle lądowaliśmy na tych terenach. Ta część Beskidu Sądeckiego będzie dla mnie przygodą z ostrym powiewem świeżość, bo jest to jeden z najmniej znanych mi zakątków Beskidów.
DSC00818

Zapraszam do odkrywania Sądeckiego ze mną!