Bez kategorii

Schodzenie z góry to część życia…

Z każdej góry trzeba zejść, nie lubię tego schodzenia… wolę wchodzić, mieć cel przed sobą. Lubię męczyć się wchodząc pod górę, ale dziś będzie o schodzeniu, o powrotach. Schodzenie to dla mnie ta mniej ulubiona część chodzenia po górach i w życiu podobnie. Jest to jednak obowiązkowy element wędrowania.

Wróciliśmy z chaty, już w sobotę i to chorzy. Dopiero dziś zebrałam się do napisania wpisu. Powrót do Krakowa po kilku tygodniach w lesie, w górach zawsze mnie „rozwala”, nie mogę się za nic zabrać i się odnaleźć w „nowej/starej” rzeczywistości. Tym bardziej teraz, bo oprócz zejścia z Pałoszówki na dół, jestem w trakcie mozolnego i bardzo trudnego dla mnie schodzenia z innego szczytu. Jest to mała góra i mój mały sukces, osiągnięty cel, który trzeba zostawić za sobą… Zamykamy firmę, która przez 5 lat organizowała wycieczki, dawała mi wytchnienie, gdy było mi ciężko i była moją osobistą odskocznią od codzienności. Lackowa przetrwała ze mną moje najpiękniejsze chwile – pierwsze randki, wyjazd, wakacje z Tomkiem, ślub i najtrudniejsze momenty mojego dotychczasowego życia – szpital, nieprzespane noce, zmęczenie. Lackowa przetrwała te 5 lat dzięki Kasi, której za to bardzo dziękuję! Teraz nadszedł czas zejścia do doliny Bielicznej i zatrzymania się w cieniu cerkwi. Trzeba otworzyć mapę i poszukać innego szczytu… może tym razem w Beskidzie Sądeckim.

SCHODZENIE Z LACKOWEJ

Zdecydowanie schodzę zachodnią ścianą Lackowej. Jest to dla mnie ciężki zejście, bo Lackowa ma się dobrze i była to cudowna przygoda, pełna wspaniałych spotkań, ludzi i wyzwań.

Dlaczego schodzę? Cały czas to pytanie mam w sercu, odpowiedz jest w głowie… (i tam ją zachowam)

Schodząc zależy mi na tym, aby Ci którzy mi towarzyszyli przez te 5 lat nie odczuli mojej nie obecności na Lackowej. Organizację wycieczek oddajemy w ręce Ani i Piotrka z Via Cracovia. Warsztaty dla szkół i kobiece spotkania zostają u nas, bo jak mówiłam szukam już innej góry :)…

Jestem pełna nadziei, że koniec to początek czegoś nowego! 🙂

POWRÓT Z CHATY

Koniec letniego pobytu w chacie to również początek czegoś nowego – Hanka zostaje przedszkolakiem. Oznacza to, że mama zyska dla siebie kilka godzin dziennie i będzie mogła… każda mama myśli o tym ile zrobi, a potem życie to weryfikuje. Pochwale się tymi wolnymi godzinami jak rzeczywiście uda mi się coś osiągnąć:). Tata też  zaczyna coś nowego.

Życzymy Wam, aby koniec wakacji był dobrym początkiem… A sobie, aby zejście z Lackowej, było możliwością wejścia na nową górę (może tym razem wyższą)!

Hania przedszkolak – wie, które grzyby są jadalne, kto daje mleko (baaa widziała) i gdzie mieszkają jaszczurki

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *