chata

Prawie pracowita sobota

Dziś pojechaliśmy do chaty z nastawieniem na pracującą sobotę…
Hanka chora w domu z babcią, więc musieliśmy wrócić tego samego dnia. Takie jednodniowe wyjazdy są trudne, bo jest mało czasu i ciężko zabrać się do pracy. Dlatego pracująca sobota zrobiła się prawie pracującą sobotą. W realizacji planu, którym było skoszenie trawy, plewienie, zbieranie porzeczek, przeszkodził nam deszcz, a raczej wielka burza.
DSC03008
Deszcz też jest dobry, nie tylko dla roślin i zwierząt, dał nam godzinkę czasu na leżenie na poddaszu na łóżku i słuchanie dudnienia kropli wody o dach. Łatwo domyśleć się czym kończy się taka melodia – spaniem jak dziecko. Spanie w chacie to najcudowniejszy odpoczynek. Deszcz się przydaje – można bezkarnie wykorzystać go jako pretekst do nic nie robienia :).
Po burzy zawsze wychodzi słońce i świat staje się piękniejszy.

DSC03024

 DSC03028
Po deszczu udało mi się też zebrać trochę porzeczek i poziomek dla chorej Hani. Tomek wygrał kolejną rundę z sumakiem 🙂 – takie dość uparte drzewo.

DSC03030

DSC03033
Z dobrych rzeczy z dzisiejszego dnia to postanowiliśmy sprawdzić kolejną drogę dojścia do chaty: niebieski szlak gminny.
DSC03050
niebieski szlak gminny
DSC03044
nasza najbliższa sąsiadka – ten widok zawsze mnie cieszy jak wchodzę pod górę 🙂
DSC03059
Głębokie
DSC03060
dolina Popradu
Mimo deszczu to był udany dzień. Tęsknie za chatą :).
Trzymajcie kciuki za Hankę, żeby wyzdrowiała i w środę mogła pojechać z mamą do Pałoszówki.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *