miszmasz

czekając na wiosnę…

Tęsknie za chatą… mija już ponad miesiąc odkąd nas tam nie ma.
Dla astronomów dziś już jest wiosna, dla uczniów będzie jutro, a ja muszę poczekać aż przyjdzie ona do chaty.
DSC01006
Czekam na dzień, kiedy będą mogła umyć okna, wymieść kurze, zrobić wielkie pranie, wywieść śmieci (a jest ich bardzo, bardzo dużo, w tym złom, dwa stare telewizory, buty i wiele przedziwnych sprzętów). Czekam na wiosenne porządki. Czekam na kominiarza, który przeczyści kominy. Czekam na dzień, w którym w końcu będziemy mogli zapakować Hankę do auta i jechać do Rytra. Z drugiej strony trochę mnie to przeraża. Tu w mieszkaniu mam już swoje zwyczaje, rozwiązania, zabezpieczenia, a tam czeka mnie nieznane. Boje się połączenia chaty i Hanki… 🙂 Jej przyjścia do domu też się bardzo bałam, a teraz to wszystko jest dla mnie proste i zwyczajne. Z Pałoszówką będzie podobnie.
Czasem wydaje mi się, że życie to takie ciągłe czekania: zimą czekamy na wiosnę, wiosną na lato, latem na jesień, jesienią na zimę i tak cały czas, codziennie czekam na Tomka, czekam na Hanki postępy, czekam na weekend, czekam na maj, czekam na lepszy humor… W tym czekaniu czasem tracę obecną chwilę. Wciąż uczę się nie czekać, ale cieszyć się teraźniejszością. Jest to trudne, gdy za oknem szaro, Tomek cały dzień naprawia komputer, a jutro poniedziałek.
Łatwo jest nie czekać, gdy w moim życiu dzieje się, gdy jestem na pełnych obrotach… Jednak życie to przede wszystkim codzienność i wciąż uczę się ją dobrze wykorzystywać i czerpać z niej radość. Muszę brać przykład z Hanki – ona cieszy się zawsze i ze wszystkiego…

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *